Zdjęcie: Pixabay
08-09-2026 13:44
Jak podaje swojej analizie agencja "Unian", miesiąc blokady portów na Morzu Czarnym i Azowskim sparaliżował dostawy żywności, wywołując wzrost cen zbóż na świecie i zmuszając do szukania alternatywnych szlaków przez Europę Środkową. Brak możliwości morskiego eksportu dotknął zarówno Ukrainę, jak i Rosję, która po raz pierwszy od drugiej wojny światowej straciła dostęp do kluczowego portu w Noworosyjsku. Podczas gdy odbiorcy w Azji i Afryce – na czele z Egiptem – zmagają się z drożejącym surowcem, lukę po czarnomorskich dostawcach skwapliwie wypełniają producenci z Ameryki Północnej, Południowej oraz Australii.
Ukraiński sektor rolny sprawniej adaptuje się do kryzysu, uruchamiając sprawdzone trasy przez Dunaj, Mołdawię oraz zachodnie przejścia kolejowe. W przeciwieństwie do Rosjan, którzy z dnia na dzień stracili ponad 95 procent swoich zdolności przeładunkowych na południu i dopiero szukają alternatyw przez Bałtyk czy Daleki Wschód, ukraińskie przedsiębiorstwa ponowiły masowy transport lądowy. Eksperci zaznaczają jednak, że trwający równolegle paraliż dostaw od obu gigantów rolnych stwarza niespotykaną dotąd presję na światowe rynki.
„Gdyby problem dotyczył wyłącznie ukraińskich produktów, świat zdołałby go zastąpić. Równoczesny brak dostaw z Ukrainy i Rosji wywołuje jednak globalny kryzys i zmusza do szukania porozumienia” – ocenił Denys Marczuk, wiceprzewodniczący Wszechukraińskiej Rady Rolniczej.
Wąskim gardłem lądowej logistyki stają się europejskie terminale, w tym w Polsce, które w szczycie własnych zbiorów są mocno przeciążone. Mimo że tranzyt wagonów na polskiej granicy wynosi około 48 sztuk na dobę, a cena pszenicy w polskich portach sięga 11 tysięcy hrywien za tonę – dwukrotnie więcej niż na Ukrainie – pełny potencjał wymiany pozostaje niewykorzystany. Strona ukraińska zabiega o uruchomienie całodobowych, wspólnych odpraw celnych i fitosanitarnych, aby zwiększyć przewozy z obecnych 200–300 tysięcy do ponad 600 tysięcy ton miesięcznie. Jak to zauważa ukraińska agencja, ze względu na zbliżające się wybory parlamentarne w Polsce i ochronę rodzimych producentów, rozmowy zostały spowolnione na szczeblu rządowym.
W przeciwieństwie do poprzednich lat wysokie ceny zbóż na rynkach światowych sprawiają, że polscy rolnicy nie decydują się obecnie na blokowanie granicy, a sama Polska – obok Rumunii czy Francji – znajduje się w gronie europejskich podmiotów korzystających na rosnących marżach. Ukraińskie rolnictwo mierzy się tymczasem z przepełnionymi magazynami oraz spadkiem cen lokalnych, oczekując na rozstrzygnięcia dyplomatyczne lub militarne, które przynajmniej częściowo przywrócą żeglugę na Morzu Czarnym.