Zdjęcie: Pixabay
19-10-2026 13:49
Ukraińscy rolnicy mają coraz większe problemy ze sprzedażą zbiorów, a nadmiar zboża na rynku nie przekłada się na niższe ceny żywności. We wrześniu z Ukrainy wyeksportowano około 2,4 mln ton produktów rolnych, czyli mniej niż połowę zakładanych 5 mln ton miesięcznie. Jednocześnie cena oferowanej na rynku krajowym pszenicy spadła do 120–130 dolarów za tonę, około 30 proc. poniżej kosztów produkcji. Eksperci ostrzegają, że problemy z eksportem mogą odbić się nie tylko na dochodach gospodarstw, lecz także na cenach żywności w kolejnych miesiącach.
Nadmiaru zboża nie jest w stanie wchłonąć rynek krajowy. Tegoroczne zbiory pszenicy wyniosły około 26 mln ton, podczas gdy krajowe zapotrzebowanie szacuje się na 7–8 mln ton. Podobna sytuacja dotyczy kukurydzy. Rolnicy, którzy nie mają własnych magazynów, muszą płacić coraz więcej za przechowywanie plonów, a część zboża może stracić na jakości. Według analityków główną przeszkodą pozostaje ograniczony eksport i brak wystarczającej konkurencji o surowiec na rynku krajowym.
Transport zboża stał się znacznie droższy po zmianie szlaków eksportowych. Zamiast korzystać przede wszystkim z portów Wielkiej Odessy, ukraińscy eksporterzy muszą w większym stopniu polegać na portach naddunajskich, przejściach granicznych i rumuńskiej Konstancy. Koszty logistyki wzrosły średnio o 50–70 dolarów za tonę, a w niektórych regionach nawet o 80–100 dolarów. Dodatkowym obciążeniem są wielodniowe kolejki ciężarówek i statków oraz ryzyko rosyjskich ataków na transport morski. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski miał zwrócić się do państw sąsiednich o ułatwienie tranzytu zbóż. Premier Węgier Péter Magyar zadeklarował, że jego kraj nie będzie blokował przewozów, pod warunkiem że ukraińskie produkty przejadą przez Węgry bez sprzedaży na tamtejszym rynku.
Mimo taniejącej pszenicy konsumenci nie powinni liczyć na wyraźne obniżki cen chleba. Zboże stanowi zaledwie 10–15 proc. ceny bochenka, a spadek cen mąki nie rekompensuje drożejącego paliwa, energii, opakowań i pracy. Według przedstawicieli branży piekarniczej koszty produkcji nadal rosną, dlatego do końca roku chleb może podrożeć o 3–5 proc. Podobnie wygląda sytuacja oleju słonecznikowego. Tańsze ziarno nie przekłada się na niższe ceny w sklepach ze względu na wysokie koszty przetwarzania i transportu oraz trudności z eksportem gotowego produktu.
Ograniczony eksport ma również konsekwencje dla całej ukraińskiej gospodarki. Według szacunków Narodowego Banku Ukrainy kraj może stracić około 2,5 mld dolarów wpływów walutowych. Mniejsze przychody z eksportu zwiększają presję na hrywnę, co może przyspieszać wzrost cen, zwłaszcza produktów importowanych. Ekonomistka Natalii Kołesniczenko nie spodziewa się jednak gwałtownego osłabienia ukraińskiej waluty, wskazując na rezerwy banku centralnego i pomoc zagraniczną, które mogą ograniczać skalę wahań.
Najpoważniejsze skutki kryzysu mogą być widoczne dopiero w 2027 roku. Z powodu strat finansowych część gospodarstw ogranicza wydatki na nawozy i środki ochrony roślin, co grozi spadkiem przyszłych plonów. Według szacunków branżowych, jeśli problemy z eksportem się utrzymają, powierzchnia zasiewów niektórych upraw może zmniejszyć się nawet o 35–40 proc. Nie oznacza to automatycznie niedoborów żywności, ponieważ Ukraina dysponuje dużymi zapasami. Mniejsze zbiory mogłyby jednak w kolejnych sezonach zwiększyć presję na ceny. Rolnicy potrzebują do wiosny 300–350 mld hrywien na bieżącą działalność, dlatego istotne będą dostęp do kredytów i planowane wsparcie finansowe Unii Europejskiej.