Zdjęcie: Pixabay
16-10-2026 12:07
Plany władz Królewca dotyczące ograniczenia ruchu ciężkiego transportu drogowego w godzinach dziennych spotkały się ze stanowczym oporem tamtejszego biznesu. W trakcie spotkania w regionalnej Izbie Handlowo-Przemysłowej przedstawiciele branży transportowej i handlowej skrytykowali propozycję tamtejszej policji drogowej, argumentując, że zakaz wjazdu ciężarówek do centrum miasta między 6:00 a 20:00 pogłębi zapaść gospodarczą.
Władze uzasadniają projekt względami bezpieczeństwa i statystykami wypadków, w których od 2020 roku zginęły 4 osoby, jednak zdaniem przedsiębiorców propozycje te są całkowicie oderwane od realiów.
Przedstawiciele firm transportowych podkreślają, że ograniczenie dziennego ruchu sparaliżuje i tak mocno obciążony transport morski, na który przesunięto ciężar dostaw. Przejście na rozładunek nocny oznaczałoby nie tylko wzrost kosztów pracy i sprzętu, ale również opóźnienia w obrocie towarowym oraz ryzyko powstawania pustych przebiegów statków kursujących do Rosji. Przeszkodą w realizacji pomysłu władz są także ograniczenia prawne i technologiczne, w tym normy hałasu nocnego czy godziny pracy lokalnych stacji kolejowych. Można dodać, że ograniczenie ruchu może też być spowodowane ograniczaniem zużycia paliwa, dostarczanego drogą morską.
Sprzeciw wyrazili również przedstawiciele sieci handlowych, tłumacząc, że centra dystrybucyjne działają w trybie ciągłym, a nocny rozładunek ciężarówek przy budynkach mieszkalnych jest niemożliwy ze względu na przekroczenie dopuszczalnych poziomów hałasu. Szefostwo lokalnej Izby Handlowo-Przemysłowej uznało inicjatywę za nieadekwatną do sytuacji ekonomicznej, wskazując, że zmusiłaby ona firmy do zakupu dodatkowych pojazdów i zatrudnienia nowych pracowników. W konsekwencji organizacja zapowiedziała złożenie oficjalnych zastrzeżeń do projektów organizacji ruchu przygotowywanych dla Królewca. Warto przy tym zauważyć, że tylko według oficjalnych danych, region potrzebuje obecnie blisko 12 tysięcy nowych pracowników.
Propozycje nowych obostrzeń pojawiają się w momencie, gdy sektor transportu w obwodzie królewieckim zmaga się ze skutkami izolacji gospodarczej, wywołanej rosyjską agresją na Ukrainę i sankcjami będącymi jej następstwem. Według przedstawianych przez lokalne podmioty danych, od 2022 roku liczba przewoźników międzynarodowych w regionie skurczyła się o połowę, a flota pojazdów spadła z ponad 9,3 tysiąca do niespełna połowy tej wartości. Jak zwykle rosyjski biznes próbuje obarczać winą za straty sięgające 15 miliardów rubli wyłącznie ograniczenia zewnętrzne, ignorując fakt, że głęboki kryzys branży jest bezpośrednim efektem polityki samej Moskwy, która jest zainteresowana w utrzymaniu kryzysu dla swoich działań propagandowych wobec krajów zachodnich.