Zdjęcie: Pixabay
18-03-2026 15:00
W burzliwej polityce Basenu Kaspijskiego istnieje jeden problem, który od dawna powraca i nie został jeszcze zrealizowany: budowa gazociągu przez Morze Kaspijskie, z Turkmenistanu do Azerbejdżanu. Miałoby to sens. Turkmenistan posiada czwarte co do wielkości złoża gazu ziemnego na świecie. Azerbejdżan i Turcja nawiązały partnerstwo i rozwinęły infrastrukturę, która umożliwia przesył gazu i ropy naftowej z Basenu Kaspijskiego do Europy.
Istnieją uzasadnione przesłanki, by przypuszczać, że w końcu może to nastąpić i że powstaje koalicja, która ma zarówno pokryć ogromne koszty inwestycji, jak i uporać się z towarzyszącymi im przeszkodami geopolitycznymi. Wpływy Moskwy w regionie osłabły, a Kreml nie ma już władzy, konflikt na Bliskim Wschodzie zagraża dostawom gazu z Bliskiego Wschodu do Europy, a państwa Azji Środkowej coraz częściej obierają własny kurs.
Komentarz Stefana Hedlunda dla GIS - link do całości w źródle