Zdjęcie: Pixabay
28-01-2026 11:29
Na Ukrainie nasila się inny problem ekonomiczno-gospodarczy widoczny niemal od początku pełnoskalowej inwazji rosyjskiej na naszego sąsiada - jest nim brak pracowników. Jak się okazuje, wakaty widoczne są również w stolicy kraju. Z danych Państwowej Służby Zatrudnienia wynika, że na jednego kandydata przypada w Kijowie aż 24 oferty pracy, co jest najwyższym wskaźnikiem w kraju. Skala problemu potwierdzają także badania Europejskiego Stowarzyszenia Biznesu, według których niemal trzy czwarte firm działających w stolicy deklaruje poważne braki kadrowe. Miasto doświadcza najdotkliwszego niedoboru pracowników od początku pełnoskalowej wojny.
Szczególnie widoczny jest strukturalny rozdźwięk między różnymi grupami zawodowymi. Analiza ofert i CV w 459 profesjach przeprowadzona przez portal Work.ua pokazuje, że znacznie trudniejsza sytuacja panuje wśród zawodów robotniczych. W tej grupie na jedno zgłoszenie przypada średnio pięć wolnych miejsc pracy, podczas gdy w pozostałych kategoriach wskaźnik ten wynosi 3,3. Oznacza to, że deficyt nie jest równomierny, lecz skoncentrowany w określonych sektorach.
Najbardziej jaskrawym przykładem pozostaje energetyka. W Kijowie liczba ofert w tej branży przewyższa liczbę poszukujących pracy niemal czterdziestokrotnie. Portal Ofert Pracy odnotowuje obecnie setki wakatów dla ślusarzy i elektryków, co bezpośrednio przekłada się na tempo usuwania skutków rosyjskich uderzeń w infrastrukturę. Główny inżynier jednej z firm budowlanych, Petro Kukurudza, przyznał, że przedsiębiorstwo funkcjonuje z poważnymi brakami kadrowymi. „Przez pół roku do pracy zgłosił się tylko jeden ślusarz. Zatrudniamy 59 osób w wieku 45–60 lat oraz 140 emerytów” – powiedział.
Presja niedoboru znalazła odzwierciedlenie w wynagrodzeniach. W ciągu roku liczba ofert dla pracowników fizycznych wzrosła średnio o 13 procent, podczas gdy w innych zawodach pozostała niemal bez zmian. Płace w sektorach robotniczych zwiększyły się przeciętnie o 27 procent, wyraźnie szybciej niż w pozostałych profesjach. W efekcie różnice w zarobkach niemal się zatarły: pracownikom fizycznym oferuje się średnio 34 tysiące hrywien, a innym specjalistom około 36 tysięcy.
Państwo i biznes podejmują próby dostosowania się do nowych realiów. Część firm energetycznych i komunalnych uzyskała możliwość objęcia ochroną mobilizacyjną całego personelu, a programy przekwalifikowania szkolą kobiety i weteranów do zawodów technicznych. W samym 2025 roku, przy wsparciu Służby Zatrudnienia, na ślusarzy kształciło się ponad sto osób, a na elektromonterów kilkadziesiąt, w tym znaczący odsetek kobiet. Jednocześnie prognozy Ministerstwa Gospodarki wskazują, że w 2026 roku na Ukrainie może brakować ponad 600 tysięcy specjalistów i robotników, a potrzeby odbudowy kraju sięgną kilku milionów pracowników, co czyni deficyt kadr jednym z kluczowych wyzwań także dla stolicy.