Zdjęcie: Pixabay
12-06-2026 09:53
Import żywności na Ukrainę rośnie nie tylko pod względem skali, ale także znaczenia dla krajowego rynku. Coraz częściej zagraniczne produkty zajmują miejsce w sektorach, które jeszcze niedawno należały do najmocniejszych gałęzi ukraińskiego rolnictwa i przetwórstwa. Dotyczy to przede wszystkim nabiału oraz warzyw. W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku wartość importu produktów mlecznych zwiększyła się o 21 proc., a na sklepowych półkach coraz mocniej zaznacza się obecność towarów sprowadzanych z Polski, Turcji i Egiptu.
Największym beneficjentem tych zmian pozostaje Polska, która odpowiada za 42 proc. wartości całego importu nabiału na Ukrainę. Do kraju trafiają głównie sery dojrzewające, jogurty i wyroby fermentowane. Jednocześnie Ukraina notuje wyraźny deficyt w handlu serami, choć całe mleczarstwo nadal utrzymuje dodatnie saldo wymiany zagranicznej. Jak zwracają uwagę eksperci, kraj eksportuje przede wszystkim mniej przetworzone produkty, takie jak mleko w proszku, masło czy kazeina, podczas gdy import obejmuje towary o znacznie wyższej wartości dodanej. „Polski ser w handlu detalicznym kosztuje nawet dwa razy mniej niż krajowy odpowiednik” – zauważa analityk Ukraińskiego Klubu Agrobiznesu Maksym Hopka.
Podobne zjawiska widać na rynku warzyw. W 2025 roku import ziemniaków wzrósł ponad dwukrotnie, a znaczną część dostaw zapewniły Egipt i Polska. Z kolei w segmencie pomidorów dominującą pozycję utrzymuje Turcja, która odpowiada za blisko dwie trzecie całego importu. Zagraniczne warzywa trafiają na rynek przede wszystkim w okresach niedoborów krajowej produkcji lub poza sezonem, gdy lokalni producenci nie są w stanie zagwarantować odpowiedniej podaży.
Zdaniem przedstawicieli branży problem nie wynika z jakości ukraińskich produktów, lecz z warunków, w jakich funkcjonują producenci. Wojna, zniszczenia infrastruktury, ograniczenie powierzchni upraw, niedobór magazynów oraz wysokie koszty energii osłabiły konkurencyjność wielu przedsiębiorstw. Jak podkreślił wiceminister gospodarki, środowiska i rolnictwa Taras Wysocki, wzrost importu jest konsekwencją spadku krajowej produkcji i rosnącego zapotrzebowania na towary z zagranicy.
Eksperci wskazują również na przewagę, jaką producenci z Unii Europejskiej zyskali dzięki wieloletnim inwestycjom i wsparciu publicznemu. Według Arsena Didura, dyrektora wykonawczego Związku Ukraińskich Przedsiębiorstw Mleczarskich, kluczową rolę odgrywa nie tyle poziom subsydiów, ile zdolność do głębokiego przetwarzania surowców i wytwarzania produktów o wysokiej marży. Tymczasem ukraińskie firmy wciąż opierają znaczną część eksportu na sprzedaży surowców i półproduktów.
Sieci handlowe odrzucają zarzuty o preferowanie importu. Podkreślają, że przy wyborze dostawców decydują przede wszystkim stabilność dostaw, przewidywalna jakość oraz możliwość realizacji długoterminowych kontraktów. Dla dużych detalistów kluczowe znaczenie ma zdolność do regularnego zaopatrywania setek sklepów w całym kraju, niezależnie od sezonu.
Przedstawiciele sektora rolno-spożywczego są zgodni, że przyszłość ukraińskiej branży zależy od modernizacji zakładów, rozwoju przetwórstwa i zwiększenia skali produkcji wyrobów o wyższej wartości dodanej. Państwo uruchomiło już programy wspierające budowę magazynów, przetwórni i infrastruktury rolniczej, jednak zdaniem ekspertów nie rozwiążą one wszystkich problemów. „Pytanie nie brzmi już, czy import będzie rósł. Kluczowe jest to, czy Ukraina zdoła przejść od eksportu taniego surowca do sprzedaży produktów o wysokiej wartości dodanej” – podsumowuje Arsen Didur.