Wiadomości

Łotwa i Estonia: problem z blokadą handlu z Rosją

Zdjęcie: Pixabay

Łotwa i Estonia: problem z blokadą handlu z Rosją

Andrzej Widera

15-10-2026 08:14

Władze Łotwy i Estonii dążą do całkowitego odcięcia europejskiego rynku od towarów z Rosji i Białorusi, jednak zderzają się z powikłaniami prawnymi oraz finansowymi. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy sektora rolnego i surowcowego, gdzie dotychczasowe zobowiązania umowne i ryzyko kosztownych procesów hamują wprowadzanie natychmiastowych zakazów. Łotwa ostrzega przed wielomilionowymi odszkodowaniami, a Estonia zmaga się z problemem uzależnienia kluczowych zakładów od rosyjskich metali rzadkich.

Szef łotewskiego rządu Andris Kulbergs przekazał, że Ryga nie jest w stanie samodzielnie zablokować tranzytu rosyjskiego zboża ani podnieść opłat kolejowych o 300 procent. Wynika to z faktu, że wyłączność na decyzje w sprawach taryfowych i tranzytowych posiada Unia Europejska, a sam surowiec formalnie należy do podmiotów ze Stanów Zjednoczonych, Szwajcarii i Japonii. Wyciągnięcie konsekwencji prawnych wobec tych ładunków groziłoby Łotwie pozwami opiewającymi na kwotę od 200 do 800 milionów euro. Premier powołał się przy tym na przykład Litwy, która uczestniczy w sporze sądowym opiewającym na 12 miliardów euro i w bieżącym roku prawdopodobnie będzie musiała zapłacić 450 milionów euro.

Próbę podjęcia wspólnych działań na poziomie wspólnotowym podjęto w apelu do przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costy oraz szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Pod listem wzywającym do wprowadzenia unijnego zakazu tranzytu rosyjskiego zboża podpisali się premierzy Łotwy i Estonii oraz prezydent Litwy Gitanas Nausėda. W przeciwieństwie do Łotwy, która ma podpisane umowy na przewóz 300 tysięcy ton zboża, Estonia zdołała wprowadzić wewnętrzne sankcje na ten asortyment, ponieważ w momencie podejmowania decyzji nie wiązały jej żadne aktywne kontrakty.

W Estonii toczy się dyskusja na temat importu surowców strategicznych. Władze w Tallinnie wynegocjowały wyłączenie z 22 pakietu sankcji unijnych rosyjskiego dostawcy metali rzadkich dla zakładów Silmet, należących do kanadyjskiego koncernu. Estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna poinformował, że wyznaczony zostanie termin na rezygnację z rosyjskiego surowca, a przełom może nastąpić z początkiem przyszłego roku. Kluczowe dla tej zmiany ma być uzyskanie środków z Unii Europejskiej na modernizację zakładu i pozyskanie alternatywnych dostaw z Azji, Afryki lub Ameryki Łacińskiej.

Mimo trwającej wojny i znacznego spadku wymiany handlowej, gdyż eksport z Unii Europejskiej do Rosji spadł o 60 procent, a import o 90 procent – do Estonii wciąż trafia rosyjska żywność. Przedstawicielka urzędu skarbowego i celnego Ursula Riimaa wskazała, że o ile przed wojną import z tego kierunku sięgał 2,2 miliarda euro, o tyle w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku spadł do około 40 milionów euro. Główną przyczyną utrzymywania się tych dostaw jest fakt, że unijne sankcje koncentrują się na branżach finansujących działania wojskowe, oszczędzając sektory spożywczy i medyczny. Sytuację ma ulec zmianie w nadchodzącym roku wraz z wejściem w życie sankcji dotyczących sprowadzania skroplonego gazu LNG.
 


opr. wł.
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.