Zdjęcie: Pixabay
25-09-2026 11:36
Jak podaje "Nasza Niwa" dzisiaj rano na stronie rosyjskiej państwowej agencji RIA Nowosti opublikowano komentarz Aleksandra Nasowicza o możliwym rozmieszczeniu broni jądrowej na Litwie i potencjalnej reakcji Rosji. Autor przekonywał, że w takim przypadku Moskwa mogłaby zrezygnować z użycia wojsk lądowych i od razu przeprowadzić uderzenie rakietowe. W tytule mówił o ewentualności "nowej operacji SWO".
„Rosja ma wybór: jak prowadzić wojnę. Nie chodzi nawet o to, czy długo, czy szybko. Oczywiste jest, że szybko, ponieważ konflikt zbrojny w państwach bałtyckich ze względu na geografię nie może wyglądać tak samo jak na Ukrainie” – napisał Nasowicz. W ostrym tonie określił Litwę jako „kraj samobójców, w ogóle pozbawiony rozumu” i przewidywał, że może ona stać się dla rosyjskich wojsk rakietowych kolejnym po Ukrainie miejscem prowadzenia działań szkoleniowych.
Nasowicz jest członkiem Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej, jednym ze współzałożycieli Klubu Wałdajskiego oraz redaktorem naczelnym RuBaltic.Ru. Jego komentarz ukazał się w czasie ostrzeżeń europejskich służb specjalnych dotyczących możliwego nasilenia rosyjskiej presji na NATO. Po doniesieniach o zniesieniu przez Litwę zakazu rozmieszczania broni jądrowej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył z kolei, że Litwa znajdzie się „na celowniku” rosyjskiej broni jądrowej, a taki krok oznaczałby „bardzo poważny krok pod względem eskalacji i napięcia”.
Co ciekawe, prowokacyjny komentarz Nasowicza został wkrótce usunięty ze strony RIA Nowosti. Początkowo pod adresem artykułu wyświetlał się błąd 404, a następnie redakcja zamieściła wyjaśnienie. „Artykuł niezależnego autora Aleksandra Nasowicza został usunięty ze strony ria.ru, ponieważ nie odpowiada opinii redakcji, polityce redakcyjnej ani polityce państwowej Federacji Rosyjskiej” – poinformowała redakcja. Wcześniej publikację zauważyły i opisały inne media. W 2020 roku Centrum Dossier zaliczyło Nasowicza do tzw. sieci bałtyckiej, której powstanie śledczy przypisywali osobom związanym z rosyjskimi władzami. LRT publikowało także korespondencję, z której miało wynikać, że otrzymywał on zadania od osób powiązanych z Kremlem.