Zdjęcie: Pixabay
22-01-2026 15:00
Przez trzy lata świat czekał, aż rosyjska gospodarka runie. Zamiast tego obserwowaliśmy „gospodarkę Kałasznikowa”, która zdawała się przeczyć prawom grawitacji, napędzana wysokimi cenami ropy oraz „przyjaźnią bez granic” z Pekinem. Jednak od stycznia 2026 roku bezlitosna grawitacja elementarnej arytmetyki wreszcie dopadła Władimira Putina.
Katalizatorem nie jest już wyłącznie pat na linii frontu, lecz legislacyjny „strzał w głowę” z Waszyngtonu oraz cicha zdrada ze Wschodu. Pomiędzy nową ustawą sankcyjną Grahama–Trumpa wymierzoną w Rosję a narastającym kryzysem płynności wewnątrz kraju Kreml nie tylko traci pole manewru - traci czas.
Rozwiązanie 500%
Najważniejszym wydarzeniem 2026 roku nie jest nowy system rakietowy, lecz cło. Ustawa Grahama–Trumpa, zatwierdzona przez Biały Dom 7 stycznia, zasadniczo przepisuje reguły wojny gospodarczej. Grożąc obowiązkowym, 500-procentowym cłem wobec każdego kraju - w tym Chin i Indii - który nadal kupuje rosyjską ropę naftową lub uran, Stany Zjednoczone wreszcie uzbroiły to, co sojusznicy Rosji cenią bardziej niż tani surowiec: dostęp do amerykańskiego konsumenta.
Komentarz Matthew Shoemaker'a - link do całości w źródle