Zdjęcie: Pixabay
04-03-2026 12:48
W ostatnich dniach na stacjach paliw na Ukrainie odnotowano rekordowy wzrost cen, który eksperci łączą głównie z paniką konsumencką, a nie z faktycznym brakiem surowca. Konsultant rynku paliwowego Serhij Kujen podkreśla, że masowe tankowanie pełnych baków po doniesieniach o ryzyku przerw w dostawach oraz spekulacje dostawców uruchomiły „machinę” wzrostu cen, powodując podwyżki nawet o kilka hrywien na litrze w ciągu kilku dni. Sprzedaż paliwa w sieciach stacji wzrosła w tym czasie o około połowę.
Pomimo gwałtownego skoku popytu, zapasy benzyny i oleju napędowego są wystarczające, a fizycznych ograniczeń dostaw nie ma. Kierownicy dużych sieci stacji tłumaczą, że podwyżki są odpowiedzią na ryzyko szybkiego „wyprzedania” paliwa po obecnych cenach, co zmusza operatorów do ustalania wyższych stawek, by zachować dostępność surowca dla klientów. Kujen apeluje do społeczeństwa o powstrzymanie się od tworzenia paniki, przypominając, że w 2022 roku podobne nastroje pogorszyły sytuację paliwową.
Wzrost cen na Ukrainie zbiegł się z podwyżkami na rynku europejskim, na który wpływ mają wydarzenia w regionie Zatoki Perskiej. Ekspert zauważa, że choć napięcia w rejonie Iranu wywołały niepewność wśród europejskich rafinerii, obecny skok cen ma ograniczony związek z faktycznymi zakłóceniami dostaw. W efekcie detaliczne stacje podniosły ceny A-95 do około 69–72 hrywien za litr, a cena skroplonego gazu wzrosła do ponad 39 hrywien.
Przedstawiciele rządu, w tym szef finansowego komitetu Rady Najwyższej Danilo Hetmancew, wzywają uczestników rynku do powstrzymania się od wykorzystywania paniki dla osiągania nadmiernych zysków. „Nie zmuszajcie nas do zwracania się do Urzędu Antymonopolowego”, napisał Hetmancew, podkreślając, że sektor paliwowy ma również społeczną odpowiedzialność w czasie wojny, kiedy część kraju zależy od generatorów prądu.
Według ekspertów, nawet przy przedłużających się napięciach w Zatoce Perskiej ceny paliw na Ukrainie raczej nie osiągną ekstremalnych poziomów 100–150 hrywien za litr. Gdy sytuacja w regionie zostanie opanowana, ceny mają stopniowo wrócić do około 80 hrywien za litr. Specjaliści wskazują, że obecny skok cen jest wynikiem ograniczonej podaży surowca z Bliskiego Wschodu oraz wysokich notowań ropy i gazoil, a po przywróceniu pełnej zdolności transportowej przez Cieśninę Ormuz, rynek powinien się ustabilizować.
Eksperci prognozują również, że po krótkotrwałej zmienności cen, w ciągu kilku miesięcy możliwe jest obniżenie kosztów paliwa na stacjach do poziomu ok. 80 hrywien za litr, choć do wcześniejszych cen sprzed kryzysu nie uda się wrócić. Jak podkreśla specjalista Dmytro Louszkin, obecne tempo wzrostu jest bezprecedensowe, nawet w porównaniu do poprzednich kryzysów paliwowych na Ukrainie. W tym kontekście obserwowane wahania cen ropy na rynku światowym, w tym spadek Brent do 78 dolarów za baryłkę i ponowny wzrost do 83 dolarów, są zgodne z krótkoterminową spekulacyjną reakcją rynku, która wpływa na formułę wyceny paliwa w kraju. Eksperci podkreślają, że w sytuacji braku długotrwałych zakłóceń, ceny mogą nie tylko wrócić do poprzednich poziomów, ale nawet spaść poniżej nich.