Zdjęcie: Pixabay
23-04-2026 12:26
Biorąc pod uwagę fakt, że ubiegłoroczny wątek sprowadzenia na Białoruś 150 tysięcy pracowników z Pakistanu przewijał się już w informacjach, obecne działania Mińska należy odczytać jako kolejną, jeszcze bardziej desperacką próbę ratowania gospodarki, która dusi się pod ciężarem sankcji i braku rąk do pracy. Jak podaje "Zerkalo", Białoruskie władze intensyfikują działania mające na celu sprowadzenie wykwalifikowanych pracowników z Pakistanu, co ma być receptą na rekordowy deficyt kadrowy w kraju.
Rząd zamierza ratyfikować specjalne memorandum o współpracy w sferze pracy i zatrudnienia, które ma uprościć i uporządkować cały proces – od selekcji specjalistów i formalności, aż po ich przyjazd i podjęcie pracy. Cały mechanizm ma być nadzorowany przez wyspecjalizowane agencje zatrudnienia oraz nowo powołany wspólny komitet obu państw, który zajmie się koordynacją i kontrolą warunków pracy.
Oficjalna narracja Mińska kładzie duży nacisk na ochronę praw pakistańskich migrantów, obiecując im standardowe gwarancje socjalne, medyczne oraz terminowe wypłaty wynagrodzeń. Dokument precyzyjnie określa również zasady zawierania umów o pracę, co ma zapobiec nadużyciom. Działania te wynikają z desperackiej potrzeby rynku – według Ministerstwa Pracy notuje rekordowo niskie bezrobocie przy jednoczesnym tworzeniu dziesiątek tysięcy nowych miejsc pracy każdego roku, których gospodarka nie jest w stanie obsadzić własnymi mieszkańcami.
Statystyki pokazują jednak, że dotychczasowe starania nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Choć w 2025 roku na Białoruś przybyło ponad 48 tysięcy migrantów zarobkowych - głównie z Turkmenistanu - to liczba przybyszów z Pakistanu zamknęła się w zaledwie kilkuset osobach. Jest to wynik uderzająco niski w porównaniu z zeszłorocznymi deklaracjami Łukaszenki.