Zdjęcie: Pixabay
21-05-2026 11:52
Projekt nowych przepisów klimatycznych w Estonii wywołał podział między rządem a środowiskiem biznesowym. Rząd premiera Kristena Michala przyjął projekt ustawy o gospodarce odpornej na zmiany klimatu i skierował go do parlamentu (Riigikogu), dążąc do jego uchwalenia jeszcze jesienią, przed wyborami zaplanowanymi na marzec 2027 roku.
Nowe regulacje mają wzmocnić bezpieczeństwo narodowe poprzez odcięcie się od surowców kopalnych dostarczanych przez państwa, które nie podzielają estońskich wartości, co realnie oznacza Rosję. Minister energii i środowiska Andres Sutt zadeklarował, że suwerenność i sukces kraju muszą opierać się na czystej, taniej i rodzimej energii. Ustawa nakłada nowe obowiązki na administrację publiczną: ministerstwa określą cele adaptacyjne, samorządy będą regularnie aktualizować lokalne plany klimatyczne, powstanie specjalna rada ds. klimatu, a państwo otrzyma zakaz inwestowania w paliwa kopalne.
Projekt w obecnym kształcie spotkał się jednak ze zdecydowanym sprzeciwem ze strony Estońskiej Konfederacji Pracodawców. Organizacja reprezentująca największe firmy w kraju domaga się gruntownych zmian w tym projekcie. Przedsiębiorcy argumentują, że nowe prawo będzie miało sens tylko wtedy, gdy precyzyjnie określi koszty transformacji oraz ramy państwowego wsparcia. Krytycy wykazują, że nowa wersja projektu, skrócona do zaledwie sześciu stron, nie daje rynkowi niezbędnej przewidywalności. Minister Sutt odpiera te zarzuty, zapewniając, że dokument zawiera konkretne progi redukcyjne, natomiast szczegółowe wytyczne dla poszczególnych branż celowo przeniesiono do towarzyszących ustawie tzw. map drogowych.
Zgodnie z projektem, cele redukcji emisji gazów cieplarnianych w stosunku do poziomu z 2022 roku mają wynosić: 9 procent do 2030 roku, 29 procent do 2035 roku oraz 51 procent do 2040 roku. Docelowo Estonia ma osiągnąć pełną neutralność klimatyczną w 2050 roku. Najnowsze dane ujawniają w tej kwestii zaskakujący paradoks. Z opublikowanego raportu wynika, że Estonia już w 2024 roku zmniejszyła emisje o 18,8 procent, co oznacza, że plan na rok 2030 został zrealizowany z dużym wyprzedzeniem. Oficjalne prognozy przewidują również bezproblemowe osiągnięcie progu wyznaczonego na rok 2035. Eksperci ostrzegają jednak, że przy obecnych tendencjach kraj nie zdoła spełnić wymogów na rok 2040, a wizja całkowitej neutralności energetycznej w połowie stulecia pozostaje na ten moment nierealna.