Zdjęcie: Pixabay
27-08-2026 10:38
Litewski rynek gazu ziemnego zajął pierwsze miejsce wśród rynków wschodzących w corocznym raporcie Energy Traders Europe, lecz nadchodząca zima przyniesie poważne wyzwania cenowe dla tamtejszych firm i mieszkańców. W pierwszej połowie roku krajowy system przesłał rekordowe 21,3 TWh surowca – o 29 procent więcej niż rok wcześniej – z czego aż 88 procent zrealizowano przez pływający terminal LNG w Kłajpedzie.
Choć rozbudowane zaplecze techniczne gwarantuje Litwie bezpieczeństwo dostaw oraz rolę kluczowego węzła tranzytowego dla państw bałtyckich, Finlandii i Polski, gwałtowny wzrost hurtowych stawek gazu w Europie uderzy w portfele odbiorców. Przedstawiciele branży prognozują, że ceny surowca na giełdach mogą w zimie przekroczyć 100 euro za megawatogodzinę, co przełoży się także na koszty energii elektrycznej. „Rząd może być zmuszony do ponownego zastosowania bonifikat cenowych na gaz dla mieszkańców, podobnie jak cztery lata temu – zaznaczył prof. Vidmantas Jankauskas, międzynarodowy ekspert ds. energetyki.
Główną przyczyną zawirowań na europejskim rynku pozostaje trwająca od pół roku blokada cieśniny Ormuz, wprowadzona przez Iran w odpowiedzi na amerykańsko-izraelskie uderzenia z końca lutego. Paraliż tego szlaku odciął dostawy katarskiego gazu skroplonego do Azji, zmuszając tamtejszych odbiorców do agresywnej rywalizacji o ładunki z USA i Afryki oraz podbijania stawek w Japonii i Korei Południowej powyżej 80 euro za megawatogodzinę. Sytuację we Wspólnocie pogarsza najniższy od siedemnastu lat poziom zapełnienia podziemnych magazynów surowca, wynikający z poprzedniej mroźnej zimy, letnich fal upałów oraz wstrzemięźliwości handlowców. Dodatkową presję wywrze wchodzący w życie z początkiem nowego roku całkowity zakaz importu rosyjskiego surowca LNG do Unii Europejskiej.
Zdecydowanie spokojniejsza sytuacja panuje na rynku ropy naftowej, który w dużej mierze zaadaptował się do kryzysu bliskowschodniego. Po wiosennym skoku notowań surowca odmiany Brent do 120 dolarów za baryłkę, ceny spadły i oscylują w granicach 90 dolarów. Eksperci przewidują, że mimo ograniczeń nawigacyjnych w strefie zagrożenia, stawki naftowe nie powinny przekroczyć pułapu 90 dolarów, a w dłuższej perspektywie zaczną spadać. Stabilizująco na rynek wpływają zwiększone kwoty wydobywcze grupy OPEC, wykorzystanie alternatywnych rurociągów omijających cieśninę Ormuz oraz szybszy od prognoz spadek zapotrzebowania na paliwa w Chinach, napędzany dynamicznym rozwojem floty pojazdów elektrycznych.