Zdjęcie: Pixabay
02-03-2026 09:41
Litwa mierzy się z kolejną i powracającą odmianą wojny hybrydowej. W ostatnich tygodniach w Wilnie oblano farbą pomniki króla Mendoga i Vincasa Kudirki. Zdaniem szefa Drugiego Departamentu Śledczego (AOTD) - litewskiej agencji wywiadu wojskowego - Mindaugasa Mažonasa takie incydenty świadczą o skuteczności prób pozyskiwania przez wywiady wrogich państw, wykonawców do przeprowadzenia prowokacji.
Pod koniec lutego wywiad wojskowy informował o zwiększeniu rekrutacji przez obce służby w mediach społecznościowych. W jednym z przypadków na komunikatorze Telegram oferowano wynagrodzenie za kolportaż ulotek z hasłem „Wilno nasze”. Wśród zadań pojawiały się także propozycje malowania napisów na murach, oblewania pomników farbą czy rozwieszania plakatów politycznych. „Czasem to 50 euro, czasem 150, a przecież grozi za to odpowiedzialność karna, nawet więzienie” – podkreślił Mažonas, wskazując na niewspółmierność ryzyka do oferowanych kwot.
Ogłoszenia publikowane są najczęściej po rosyjsku i dotyczą „prostych prac za wynagrodzeniem, które w rzeczywistości mają znamiona przestępstwa”. Służby zaznaczają, że do werbunku wykorzystywane są manipulacja i szantaż, często wobec osób w trudnej sytuacji finansowej lub z problemami uzależnień. Po wykonaniu drobnych zleceń rekrutom proponuje się poważniejsze zadania, w tym obserwację i fotografowanie jednostek armii litewskiej, miejsc stacjonowania sił NATO czy infrastruktury o szczególnym znaczeniu, a w dalszej kolejności także działania sabotażowe.
Według AOTD za tymi ofertami stoją osoby powiązane z wywiadami wrogich państw. Mieszkańcy są wzywani do zachowania czujności i odrzucania podejrzanych propozycji. W lutym przed podobnymi próbami werbunku ostrzegał również Departament Bezpieczeństwa Państwa, informując o działaniach białoruskiego KGB, który poprzez rozpowszechniane nagranie wideo miał aktywnie poszukiwać potencjalnych agentów.