Zdjęcie: Pixabay
24-02-2026 09:12
Jak podaje "Zerkalo", liczba uczniów uczących się w języku białoruskim systematycznie maleje. Oficjalne dane pokazują, że w 2014 roku do klas z białoruskim językiem nauczania uczęszczało 135,5 tysiąca dzieci, natomiast w 2024 roku już tylko 88,9 tysiąca. Oznacza to spadek o ponad jedną trzecią w ciągu dekady. W tym samym czasie edukacja rosyjskojęzyczna wyraźnie się umocniła – liczba uczniów kształcących się po rosyjsku wzrosła niemal o jedną czwartą i sięgnęła 991 tysięcy.
Zmiana ta wpisuje się w dłuższy trend. Na początku lat dziewięćdziesiątych większość pierwszoklasistów rozpoczynała naukę w klasach białoruskojęzycznych, jednak po referendum w 1995 roku nastąpił gwałtowny odwrót od takiego modelu kształcenia. Obecnie jedynie około 8 procent dzieci w kraju zdobywa wiedzę w języku ojczystym. Stolica wyróżnia się nieco na tle regionów – w Mińsku w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba uczniów uczących się po białorusku wzrosła o około 11 procent, choć taka forma nauczania funkcjonuje tam zaledwie w kilku szkołach.
O sytuacji języka wśród młodzieży mówiła nauczycielka szkoły średniej w Baranowiczach, Olga Majsiuk. Jej zdaniem wielu uczniów postrzega białoruski jako język „wiejski” i kojarzony z prowincją, co zniechęca ich do używania go na co dzień. Jak zaznaczyła, nastawienie zmienia się, gdy młodzi ludzie usłyszą, że „ojczysta mowa jest nowoczesna i naturalna w codziennym życiu”. Wówczas – jak podkreśliła – zaczynają reagować pozytywnie, choć nadal towarzyszy im bariera językowa i obawa przed mówieniem. Według nauczycielki takie stereotypy częściej pojawiają się w mniejszych ośrodkach, gdzie dzieci dorastają w sąsiedztwie wsi. Inaczej jest w stolicy, gdzie uczniowie nie utożsamiają białoruskiego wyłącznie z językiem wsi.