Zdjęcie: Pixabay
14-04-2026 12:23
Jak dotąd każde z państw bałtyckich, obrały nieco inną drogą radzenia sobie z kryzysem paliwowym. Łotewski rząd wprowadził restrykcyjny mechanizm kontroli cen, który ma ukrócić nadmierne marże nakładane przez operatorów stacji paliw. Zgodnie z decyzją gabinetu ministrów, na sprzedawców zostanie nałożona specjalna danina solidarnościowa w sytuacjach, gdy ich ceny detaliczne będą odbiegać od rynkowych standardów. Nowa regulacja przewiduje, że jeśli cena przekroczy o więcej niż 3% oficjalną cenę orientacyjną wyliczoną przez państwo, przedsiębiorca będzie musiał przekazać całą nadwyżkę powyżej tego progu bezpośrednio do budżetu państwa.
Fundamentem nowego systemu będzie cotygodniowy monitoring kosztów, prowadzony przez wyznaczoną instytucję państwową. Urzędnicy będą analizować globalne ceny zakupu surowca, wydatki na logistykę oraz koszty magazynowania, aby na tej podstawie publikować wiarygodną cenę odniesienia. Rozwiązanie to ma charakter tymczasowy i zaplanowano je jako środek nadzwyczajny, który wygaśnie z końcem 2026 roku. Głównym celem rządu jest zahamowanie niekontrolowanego wzrostu kosztów życia mieszkańców oraz zabezpieczenie dodatkowych wpływów do skarbu państwa.
Ustawodawca przewidział jednak wentyl bezpieczeństwa dla rzetelnych przedsiębiorców, aby uniknąć karania ich za niezależne od nich wahania rynkowe. Przy czym na właścicieli stacji nałożono obowiązek regularnego składania deklaracji oraz terminowego odprowadzania należności. W przypadku wykrycia nieprawidłowości lub uchylania się od wpłat, państwo zapowiedziało stosowanie surowych sankcji finansowych oraz naliczanie karnych odsetek za zwłokę. Proponowane zmiany mają wymusić na branży paliwowej większą transparentność w procesie kształtowania cen końcowych na Łotwie.