Zdjęcie: Wikipedia
14-11-2025 09:38
Polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przedstawiło projekt rozporządzenia przewidujący ponowne uruchomienie dwóch przejść na granicy z Białorusią. Dokument trafił już do rządowej bazy legislacyjnej i zakłada, że od 17 listopada ruch zostanie wznowiony w Kuźnicy oraz Bobrownikach.
W pierwszym z tych miejsc planuje się dopuścić jedynie ruch osobowy z wyłączeniem autobusów, natomiast w Bobrownikach mają przejeżdżać zarówno samochody osobowe, jak i ciężarowe. Dla transportu ciężkiego przewidziano jednak ograniczenie: skorzystać będą mogły wyłącznie pojazdy zarejestrowane w państwach Unii Europejskiej, EFTA, Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz w Szwajcarii.
W uzasadnieniu projektu podkreślono, że proponowane rozwiązania mają ułatwić przemieszczanie się osób i towarów, czego oczekują m.in. przedsiębiorcy, przewoźnicy i pracownicy dojeżdżający z Białorusi do Polski. Jednocześnie resort przypomina, że obciążenie granicy migracją wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie.
Władze w Warszawie oceniają, że presja ta została wytworzona sztucznie przez białoruskie służby jako element działań o charakterze hybrydowym, których celem jest destabilizacja Polski i innych państw Unii Europejskiej. "Celem instrumentalizacji migracji jest wywieranie presji na państwa europejskie, testowanie systemu ochrony granic zewnętrznych UE i NATO oraz podsycanie nastrojów antyimigranckich oraz antyuchodźczych, a tym samym wywołanie poważnych sporów politycznych w kwestii polityki migracyjnej wewnątrz państw członkowskich." - czytamy w uzasadnieniu.
Resort wylicza środki zastosowane w ostatnich miesiącach w celu wzmocnienia ochrony granicy i podkreśla, że ich skuteczność pozostaje na wysokim poziomie (94% bezpośrednio na linii granicy państwowej i blisko 95% z uwzględnieniem działań realizowanych w kolejnych strefach – na terytorium kraju czy też w pobliżu i na granicach wewnętrznych).
Aktualizacja, godz. 14:20
Tusk potwierdził, że Polska ponownie uruchomi dwa przejścia na granicy z Białorusią. Jak podkreślił, decyzja zapadła wyłącznie w Warszawie i nie ma związku z rozmowami politycznymi z Mińskiem ani z jakimikolwiek sugestiami dotyczącymi wymiany więźniów. Szef rządu zaznaczył, że choć Polska od lat zabiega o uwolnienie Andrzeja Poczobuta i innych obywateli przetrzymywanych w białoruskich więzieniach, dotychczas nie udało się osiągnąć przełomu.
Tusk tłumaczył, że otwarcie dwóch przejść, planowane na 17 listopada, wynika przede wszystkim z oczekiwań mieszkańców Podlasia i lokalnych przedsiębiorców, którzy od miesięcy ponoszą konsekwencje napięć na granicy. Wyjaśnił, że dzięki wzmocnionej infrastrukturze i stałej pracy służb ryzyko nielegalnych prób przekroczenia granicy zostało ograniczone niemal do zera, co — jak zaznaczył — pozwoliło bezpiecznie podjąć decyzję o ponownym uruchomieniu ruchu na dwóch zamkniętych dotąd przejściach.
Do planów Warszawy odniosła się Swiatłana Cichanouska, szefowa Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego, która oceniła, że ułatwienie ruchu osobowego ma istotne znaczenie dla Białorusinów, umożliwiając im łatwiejszy kontakt z bliskimi i zachowanie więzi z europejską częścią regionu.
Informacje o otwarciu polskich przejść skomentowano również w Wilnie. Doradca litewskiej premier Ingi Rułgienienė, Algirdas Dobrowolskas, stwierdził, że propozycja Mińska, by przełożyć planowane spotkanie techniczne z przedstawicielami Litwy na 18 listopada, może mieć związek właśnie z decyzją Warszawy. Jego zdaniem działania władz białoruskich świadczą o pozorowaniu gotowości do rozwiązywania problemów transportowych i jednoczesnym podtrzymywaniu eskalacji. Wspomniał też, że zamiast zatrzymać zagrożenia związane z balonami mogącymi zakłócać ruch lotniczy, Mińsk stosuje metody, które określił jako zagrażające przewoźnikom z Litwy i innych państw europejskich.