Opinie Komentarze Analizy

Rzeczpospolitańskość

Zdjęcie: Wikipedia

Rzeczpospolitańskość

Michał Mistewicz

12-05-2026 09:30

"Potrzebujemy pojęcia wspólnej, rzeczpospolitańskiej przestrzeni –  takiej, która pozwoli zobaczyć w niej nie tylko historię polską, lecz także ruską, litewską, pruską czy inflancką” –  mówiła prof. Natalija Starczenko, w trakcie kilkudniowego  Polsko-Ukraińskiego Kongresu Historycznego, który odbył się pod auspicjami Centrum Mieroszewskiego i Ukraińskiego IPN. Słysząc te słowa, trudno się nie uśmiechnąć, zwłaszcza gdy jest się pomysłodawcą projektu medialnego, którego ideową podstawą jest rzeczona rzeczpospolitańskość. Perspektywa przestrzeni widziana nie tylko z punktu widzenia Korony, lecz narodów wchodzących w skład owego wielkiego konstruktu wspólpracy, jakim była I Rzeczpospolita.

Piszę o tych własnych odczuciach nie bez kilku powodów. Skupię się jednak teraz na tym co dotyczy pełnego zrozumienia chwili współczesnej. Miniony tydzień to zalew informacji, czy też raczej wrzutek wywiadowczych dla mediów, na temat rzekomo zbliżającego się przewrotu w Rosji. Nie wchodząc w szczegóły, to nie pierwszy, ani ostatni raz, kiedy zmęczenie wojną - z obu stron - jest przedstawiane w ten sposób. Myślę, że pewną dobrą wskazówką będzie miniony rok, kiedy również na fali obietnic prezydenta Trumpa, media obiegały analizy i wypowiedzi na temat bliskiego zakończenia wojny.

Jakże łatwo na tej fali słusznej nadziei zapomnieć, że to nie słowa, a fakty decydują o pokoju. To nie zmieniane z godziny na godzinę wypowiedzi polityków, tylko konkretne wydarzenia będą prognostykiem zmian. W tej chwili takich zmian nie widać. Co więcej, w naszym regionie również więcej pojawia się wiadomości o wzmacnianiu potencjału obronnego. Na różnych polach. W Polsce niewiele osób zwróciło uwagę na podpisane porozumienie państw bałtyckich dotyczące współpracy medycznej w okresie wojny.

Jeśli historia czegoś nas uczy, to tego, że same ostrzeżenia nie zawsze wystarczają, by uchronić ofiarę przed zaskoczeniem /.../ przypisuję to trzem przyczynom: jedną jest ludzka skłonność do zaprzeczania tragedii, zaprzeczania katastrofie – co było dość powszechne – drugą to, że nie chciano wywoływać paniki w społeczeństwie, a trzecią przekonanie, że znają Rosję nadzwyczaj dobrze”. (generał Mark Milley o początku wojny na Ukrainie) (...) Na podstawie obecnych układów sił i kierunków rozwoju na świecie można niestety przewidzieć, że wojna na Ukrainie nie zakończy się w sytuacji, w której Rosja zostanie unieszkodliwiona w naszym kierunku. Po faktycznym zakończeniu wojny na Ukrainie, Federacja Rosyjska będzie państwem, którego cała gospodarka jest nastawiona na przemysł zbrojeniowy i które posiada armię z doświadczeniem w silnej, nowoczesnej wojnie, wyposażenie oraz dyktatora, którego nadzieja na utrzymanie się przy władzy do końca życia zależy od utrzymywania państwa w stanie wojny. Nie wspominając o imperialistycznych ambicjach Rosji" - - napisał gen. Andrus Merilo, dowódca estońskie armii w tekście z 2025, który jednak media państwowe opublikowały w minionym tygodniu.

"Oznacza to, że po wyjściu z wojny na Ukrainie Rosja odbuduje gotowość bojową swojej armii. Jednocześnie będzie trwało aktywne sondowanie i przygotowywanie nowych celów poprzez działania destabilizujące i kampanie. Rok 2027 jest w mojej ocenie rokiem, w którym gotowość bojowa Rosji zostanie odbudowana, a jeśli poczuje ona wtedy dogodną okazję, by gdzieś użyć swojego wojska, to tak właśnie zrobi."  - twierdzi estoński dowódca.

Nie chodzi teraz o eksponowanie nieszczęsnej żonglerki czasem, ale faktu, że takie treści nie pojawiają się w momencie, gdy spodziewamy się przejścia na stopę pokoju. Tak więc, tekst podkreśla konieczność przeprowadzenia do 2027 roku przebudowy Estońskich Sił Zbrojnych, aby osiągnąć stan „nowej normalności” opartej na całodobowej gotowości bojowej i zdolności do przeniesienia działań na terytorium agresora. Co równie ważne, w ocenie generała kluczem do sukcesu jest wzmocnienie woli walki, modernizacja techniczna oraz ścisła współpraca z sojusznikami. Autor apeluje o jedność, braterstwo broni oraz profesjonalne zarządzanie wojskiem, wskazując, że tylko realne przygotowania i determinacja każdego żołnierza pozwolą wyeliminować luki, które mógłby wykorzystać przeciwnik.

Tymczasem u południowego sąsiada Estonii również nastąpiła zmiana w obronie. Z powodów zawirowań politycznych, których katalizatorem stał się wlot do kraju zbłąkanych ukraińskich dronów, do dymisji podał się Andris Sprūds, który pełnił funkcję od września 2023 roku. I teraz znów pomijając ważny element meandrów  łotewskiej polityki, warto zwrócić uwagę, że kandydatem do objęcia urzędu został zawodowy oficer. Po raz pierwszy w najnowszej historii tego kraju to nie cywil (choć kandydat na czas pełnienia obowiązków ministra będzie musiał opuścić wojsko) może kierować resortem obrony. W okresie pokoju premier Evika Siliņa zapewne szukałaby kandydata w typowo cywilnym zapleczu politycznym.

Na Łotwie i w Estonii znów pojawiły się widoki znane z lat poprzednich: na murach twierdzy w Narwie plakat z Putinem, jako zbrodniarzem i propagandowy koncert na przeciwnym brzegu granicznej rzeki w Iwangorodzie. Takim samym elementem były kwiaty pod pomnikiem Brązowego Żołnierza, jak też "35 postępowań administracyjnych związanych z uroczystościami rosyjskiego Dnia Zwycięstwa" na Lotwie.

Natomiast na Litwie prócz trwających ćwiczeń wojskowych, powraca się do zmian w ustawie o broni i amunicji, bardziej pod kątem ochotników i żołnierzy. To jedno ze znanych rozwiązań z zakresu obrony totalnej. Rząd też rozważa  zmiany w przepisach, które mają ułatwić wojsku oraz pilotom NATO podejmowanie decyzji o zestrzeliwaniu dronów.

Z kolei w ukraińskich i wolnych mediach białoruskich, podkreślano metody i cele rosyjskich operacji hybrydowych, które zostały ujawnione przez nasze służby specjalne. Wnioski są podobne do tych, które już wcześniej publikowały służby specjalne państw bałtyckich.

Polska pozostaje priorytetowym celem operacyjnym białoruskiego wywiadu. W latach 2024–2025 najważniejszym zadaniem białoruskich służb specjalnych była ochrona reżimu, dlatego ich działania koncentrowały się na infiltracji i dezintegracji licznych białoruskich grup opozycyjnych działających w Polsce . ABW odnotowuje ścisłą współpracę rosyjskich i białoruskich służb wywiadowczych. Symbioza między białoruskimi i rosyjskimi służbami wywiadowczymi uległa dalszemu wzmocnieniu po inwazji Rosji na Ukrainę i ograniczeniu operacji na terytorium Polski z tradycyjnych pozycji osłonowych. Białoruski wywiad wojskowy prowadzi intensywne działania rozpoznawcze w stosunku do obiektów wojskowych i infrastruktury krytycznej.” – czytamy w relacji.

W mojej ocenie, podsumowaniem tego wątku niech będzie świadomość, że tylko tych kilka informacji nie prognozuje wcale uspokojenia, a wręcz przeciwnie. Nie jest to też typowe "dmuchanie na zimne", tylko konsekwentne, trwające od lat przygotowanie obronne. Mają pełnić też niewątpliwie rolę odstraszania.

Wracając do początku, gdzie więc tu jest miejsce dla wspomnianej rzeczpospolitańskości? Lata zaborów, błędy krótkich okresów niepodległości i ponowna niewola przyniosły nam tylko podziały i granie według reguł przygotowanych wcześniej przez naszych oprawców. Utraciliśmy tę główną cechę, znaną naszym przodkom. Tak właśnie, poprzez rozbijanie nas na poszczególne atomy zostaliśmy pozbawieni świadomości współpracy. I owszem jesteśmy dzisiaj wolnymi narodami - przynajmniej w części - tej samej przestrzeni, bronionej wówczas, jak i dzisiaj. Czy nie jest to czas najwyższy na faktyczne poznanie się? To czym wreszcie jest owa rzeczpospolitańskość pozostawiam Państwa opinii.


opr. wł.
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl