Zdjęcie: Pexels.com
04-01-2026 09:00
Reakcja na amerykańską operację wojskową w Wenezueli oraz zatrzymanie Nicolása Maduro ujawniła głębokie podziały dyplomatyczne w omawianym przez nas regionie. Państwa bałtyckie, Ukraina oraz Rosja i Białoruś zajęły wyraźnie odmienne stanowiska, odzwierciedlające ich dotychczasowe oceny legalności władzy w Caracas oraz podejście do działań Stanów Zjednoczonych. Choć warto odnotować, że pewne zaniepokojenie pojawiło się w państwach bałtyckich.
Estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna poinformował, że Tallin uważnie obserwuje sytuację w Wenezueli, zwracając szczególną uwagę na bezpieczeństwo obywateli Estonii przebywających w tym kraju. Jak podkreślił, stanowisko Estonii i Unii Europejskiej w sprawie władzy w Caracas pozostaje niezmienne. Minister zaznaczył, że Nicolás Maduro nie posiada legitymacji dla sprawowania władzy, ponieważ „władze Wenezueli nie uszanowały wyboru obywateli ani nie zapewniły uczciwego procesu wyborczego”. Jednocześnie wezwał do działań opartych na Karcie Narodów Zjednoczonych i prawie międzynarodowym, apelując, aby „unikać kroków prowadzących do dalszej eskalacji” i dążyć do demokratycznej transformacji uwzględniającej interesy społeczeństwa wenezuelskiego.
Podobne stanowisko zajęła Łotwa. Minister spraw zagranicznych Baiba Braže oświadczyła w mediach społecznościowych, że „Wenezueli byłoby lepiej bez Nicolása Maduro”, podkreślając, iż po wyborach uznanych za sfałszowane Ryga nigdy nie uznała legalności jego rządów. Szefowa łotewskiej dyplomacji zapewniła, że kraj ten koordynuje swoje działania z partnerami z Unii Europejskiej i wezwała wszystkie strony do zachowania powściągliwości oraz przestrzegania norm prawa międzynarodowego.
W Wilnie litewskie władze również potwierdziły, że nie uznają Maduro za prawowitego prezydenta Wenezueli. Kęstutis Budrys, minister spraw zagranicznych, przypomniał, że reżim Maduro wspierał rosyjską agresję przeciwko Ukrainie i współpracował z Iranem oraz Kubą. Jak zaznaczył, „dalsze działania muszą mieścić się w ramach prawa międzynarodowego”, a Litwa, wraz z sojusznikami, uważnie śledzi rozwój wydarzeń w Ameryce Południowej. Litewskie MSZ przypomniało również, że Unia Europejska konsekwentnie uznaje wybory prezydenckie w Wenezueli z 2024 roku za niedemokratyczne.
Do sytuacji odniósł się także litewski ambasador w Szwecji Linas Linkevičius, który zwrócił uwagę na historyczne przykłady przywódców ściganych po zerwaniu sojuszy politycznych. Jak stwierdził, w polityce międzynarodowej często dochodzi do „zderzenia celów polityki zagranicznej z wymogami prawa karnego”, gdy dawni partnerzy stają się przedmiotem postępowań karnych.
Z Kijowa napłynęła wypowiedź prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który uzupełnił stanowisko ukraińskiego MSZ niewyrażającego sprzeciwu wobec amerykańskiej operacji. Komentując działania USA, prezydent stwierdził, że „jeśli z dyktatorami można postępować w ten sposób, to Stany Zjednoczone wiedzą, co robić dalej”, unikając jednocześnie bezpośrednich odniesień do Rosji.
Oczywiście po drugiej stronie reakcji stoją Rosja i Białoruś. Zdecydowanie krytyczne stanowisko zajęła Rosja, gdzie MSZ określiło działania USA jako „akt zbrojnej agresji przeciwko Wenezueli”, podkreślając, że przywoływane przez Waszyngton uzasadnienia są „bezwartościowe”. Moskwa wyraziła również „poważne zaniepokojenie” informacjami o przymusowym wywiezieniu Nicolása Maduro i jego żony z kraju, domagając się natychmiastowych wyjaśnień. Rosyjskie MSZ wezwało do deeskalacji, dialogu oraz poparło pilne zwołanie Rady Bezpieczeństwa ONZ, deklarując solidarność z narodem wenezuelskim i poparcie dla dotychczasowego kursu władz w Caracas.
Równie jednoznacznie zareagowała Białoruś. Minister spraw zagranicznych Maksim Ryżankou przeprowadził rozmowę telefoniczną ze swoim wenezuelskim odpowiednikiem, wyrażając poparcie dla „suwerenności i legalnie wybranej władzy” Wenezueli. Z kolei rzeczniczka Łukaszenki przekazała, że dyktator „kategorycznie potępia akt amerykańskiej agresji”, ostrzegając przed jego konsekwencjami. W oficjalnym oświadczeniu białoruskiego MSZ podkreślono, że „żadne formy zewnętrznej ingerencji, zwłaszcza militarnej, nie mogą być usprawiedliwione”, a Mińsk popiera ideę pilnego zwołania Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Liderka białoruskich sił demokratycznych Swiatłana Cichanouska skomentowała wydarzenia w Wenezueli, łącząc je z sytuacją polityczną na Białorusi i wskazując, że Łukaszenka traci kolejnego sojusznika w osobie Nicolása Maduro. Liderka białoruskich sił demokratycznych wyraziła solidarność z Wenezuelczykami, podkreślając, że „jej serce jest dziś z narodem Wenezueli” oraz życząc im „powrotu sprawiedliwości, rządów prawa i prawdziwie wolnych wyborów”, o które „od dawna i z odwagą walczyli”. Dodała również, że sytuacja ta jest dowodem na to, iż „żadna dyktatura nie jest wieczna”, a „epoka przestępczego reżimu Maduro dobiega końca”, co jej zdaniem oznacza, że „równie nielegitymizowany Łukaszenka traci kolejnego sojusznika”.