Zdjęcie: Pixabay
19-05-2026 11:04
Jak informuje "Nasza Niwa", Białoruś znalazła się w głębokim kryzysie demograficznym, który stawia przed przyszłością tego państwa poważne wyzwania strukturalne i ekonomiczne. Według najnowszego globalnego raportu World Population Prospects 2024, przygotowanego przez ONZ i opublikowanego przez portal Visual Capitalist, kraj ten zajął miejsce w pierwszej dwudziestce państw o najniższej rodności na świecie. Jest to kolejne potwierdzenie już wcześniej sygnalizowanych danych na ten temat.
Międzynarodowe prognozy na obecny rok przypisują Białorusi współczynnik dzietności na poziomie 1,22. Taki wynik wpisuje się w ogólnoeuropejskie trendy spadkowe i stawia ten kraj w jednej linii z Litwą, Włochami czy Hiszpanią, podczas gdy do utrzymania stałej liczby ludności bez uwzględniania migracji konieczny jest wskaźnik wynoszący minimum 2,1 dziecka na kobietę. Rzeczywista sytuacja na Białorusi okazuje się jednak znacznie bardziej dramatyczna, niż wskazują na to oficjalne analizy międzynarodowe. Wewnętrzne dane przedstawione przez dyrektor Centrum Rozwoju Człowieka i Demografii Narodowej Akademii Nauk Białorusi Natallię Jakubicką obnażają głębszą skalę zapaści. Krajowe statystyki pokazują, że ogólny współczynnik dzietności w państwie spadł już do poziomu 1,1.
Najbardziej alarmująca sytuacja panuje w stolicy kraju – w Mińsku wskaźnik ten osunął się do krytycznej wartości 0,6, co można porównać jedynie z najniższymi wynikami na świecie, takimi jak w Makau. Realne wyliczenia białoruskich naukowców sprawiają, że kraj ten nie mieści się w drugiej dziesiątce, lecz automatycznie trafia do ścisłego grona dziesięciu państw o najniższej liczbie narodzin na świecie, co niesie ze sobą ryzyko szybkiego starzenia się społeczeństwa i paraliżu rynku pracy.