Zdjęcie: Ramboll
26-02-2026 10:44
Po zamknięciu tymczasowych dróg lodowych część estońskich wysp ponownie znalazła się w trudnym położeniu komunikacyjnym. Najpoważniejsza sytuacja dotyczy Vormsi, gdzie prom łączący wyspę z lądem pozostaje unieruchomiony od 6 lutego z powodu awarii. Oznacza to, że przez blisko trzy tygodnie mieszkańcy nie mają regularnego połączenia, a termin wznowienia rejsów wciąż jest nieznany.
Burmistrz Vormsi Erki Savisaar określił sytuację jako skomplikowaną i przyznał, że po zamknięciu oficjalnej drogi lodowej oczekiwał bardziej zdecydowanych działań władz centralnych. Jego zdaniem, jeśli nawet zastępcza jednostka „Reet” nie może kursować z powodu ciężkich warunków lodowych i niskiego poziomu wody, należałoby poszukać innego statku, na przykład w Finlandii lub Szwecji. Na wyspie nie brakuje żywności, jednak wyczerpały się zapasy oleju napędowego na lokalnej stacji paliw, co w razie większych opadów śniegu może dodatkowo utrudnić funkcjonowanie służb.
Również na Ruhnu pojawiły się problemy z paliwem. Choć jedyny samolot obsługujący wyspę nadal lata, przewozi wyłącznie niezbędne towary i żywność. Burmistrz Maret Pärnamets poinformowała, że uzgodniono z rządem dostarczenie benzyny statkiem państwowej floty EVA-316 z portu w Parnawie, jednak realizacja planu zależy od warunków pogodowych, ponieważ na czwartek zapowiadany jest sztorm.
Minister spraw regionalnych i rolnictwa Hendrik Johannes Terras zapewnił, że analizowane są różne warianty rozwiązania kryzysu. Sprawdzana jest możliwość ponownego otwarcia drogi lodowej dla pojazdów o większym prześwicie, a części zamienne do uszkodzonego promu mają dotrzeć w piątek, co powinno umożliwić wznowienie kursów. Władze zapowiadają także prace nad lepszym przygotowaniem na podobne sytuacje w przyszłości.