Zdjęcie: Wikipedia
03-02-2026 15:00
Jednym z trwałych przekonań liberalnego internacjonalizmu jest to, że presja ekonomiczna może zastąpić użycie siły militarnej. Sankcje, ograniczenia handlowe i izolacja finansowa mają zwiększać koszty agresji do tego stopnia, by rządy w końcu zmieniały swoje cele. Wierzono w to także w kontekście wojny Rosji z Ukrainą. W miarę jak rosyjska gospodarka daje oznaki przeciążenia – spowolnienie wzrostu, utrzymująca się inflacja, wysokie stopy procentowe i pogarszające się perspektywy inwestycyjne – od czasu do czasu pojawiają się nadzieje, że ekonomiczne trudności zmuszą Moskwę do zmiany kursu.
Historia jednak przynosi niewiele pocieszenia w tym względzie. Wojny rzadko kończą się tylko dlatego, że stają się kosztowne. Częściej przestają trwać, gdy państwa zostają pokonane militarnie, gdy ulegają rozłamom koalicje rządzące albo gdy same reżimy upadają. Presja ekonomiczna, tam gdzie naprawdę działa, zwykle oddziałuje właśnie przez takie kanały, a nie poprzez samo przekonywanie. Obecna sytuacja Rosji wpisuje się w ten szerszy schemat. Gospodarka kraju jest pod presją, ale prawdopodobnie nie okaże się to czynnikiem decydującym.
Komentarz dr Richarda Connolly'ego dla RUSI - link do całości w źródle