Zdjęcie: Pixabay
03-02-2026 11:26
Najpotężniejszy od miesięcy atak Rosji na infrastrukturę energetyczną Ukrainy nastąpił w nocy z 2 na 3 lutego, w czasie siarczystych mrozów sięgających minus 25 stopni Celsjusza. Celem uderzeń były obiekty odpowiedzialne za ogrzewanie miast, w tym elektrociepłownie i elektrownie cieplne, co doprowadziło do przerw w dostawach ciepła i energii w ośmiu regionach kraju oraz do obrażeń wśród ludności cywilnej.
Ostrzał miał charakter wieloetapowy i obejmował użycie dronów uderzeniowych, rakiet balistycznych oraz pocisków manewrujących odpalanych z morza i z lotnictwa strategicznego. Jak poinformowały Siły Powietrzne Ukrainy, Rosja wystrzeliła łącznie 71 rakiet oraz 450 bezzałogowców, z czego znaczną część udało się zestrzelić lub zakłócić. Mimo to odnotowano trafienia w 27 lokalizacjach oraz upadki szczątków zestrzelonych dronów w kolejnych 17 miejscach. Pod ostrzałem znalazły się m.in. obwody kijowski, charkowski, sumski, dniepropetrowski, odeski i winnicki, a także sama stolica.
W Kijowie rannych zostało pięć osób, a bez ogrzewania pozostało 1170 budynków wielorodzinnych, głównie w dzielnicach Darnyckiej i Dnieprowskiej. Odnotowano tam również częściowe awaryjne wyłączenia energii elektrycznej oraz zniszczenia zabudowy mieszkalnej. Uszkodzeniom uległy m.in. wysokie bloki mieszkalne, infrastruktura przesyłowa oraz obiekty usługowe, a szczątki drona spadły na teren przedszkola. Minister kultury Tetiana Bereżna poinformowała także o zniszczeniach w kompleksie muzealnym u stóp pomnika Matka Ojczyzna, gdzie ucierpiała sala chwały Narodowego Muzeum Historii Ukrainy w II wojnie światowej.
Poważna sytuacja panuje również w Charkowie, gdzie dwie osoby zostały ranne, a awarie w obiektach energetycznych doprowadziły do konieczności spuszczenia wody z instalacji grzewczych w 820 budynkach zasilanych przez jedną z największych elektrociepłowni. W regionie ponad 16 tysięcy mieszkańców pozostaje bez ogrzewania, a władze uruchamiają ponad sto punktów pomocy. Mer miasta Ihor Terechow podkreślił skalę problemu, mówiąc: „Rozumiem, jak trudne jest to w dwudziestostopniowym mrozie, ale bezprecedensowy atak na infrastrukturę krytyczną nie pozostawił naszym specjalistom innego wyjścia”.
Skutki ataku odczuwalne są także w innych częściach kraju. W Sumach trafienia w budynki wielorodzinne spowodowały pożary i przerwy w dostawach ciepła. W Dnieprze i w miejscowościach obwodu dniepropetrowskiego uszkodzona została infrastruktura, budynki mieszkalne oraz obiekty należące do firm. Na obwodzie winnickim ostrzał obiektów krytycznych pozbawił prądu 50 miejscowości, natomiast w obwodzie odeskim ponad 50 tysięcy osób zostało czasowo odłączonych od energii elektrycznej, a infrastruktura kluczowa pracuje na generatorach.
Minister energetyki Denys Szmyhal zaznaczył, że uderzenia nastąpiły w momencie, gdy elektrociepłownie działały wyłącznie na potrzeby ogrzewania miast. „Cele były wyłącznie cywilne. Setki tysięcy rodzin, w tym dzieci, zostały celowo pozbawione ciepła w największe zimowe mrozy” – oświadczył. Prezydent Wołodymyr Zełenski dodał, że był to skoordynowany atak na sektor energetyczny, przeprowadzony przy użyciu ponad 70 rakiet i setek dronów.
Do nalotów doszło tuż przed planowaną na 4 i 5 lutego kolejną rundą rozmów pokojowych w Abu Zabi, po wcześniejszych zapowiedziach tzw. energetycznego zawieszenia broni. W styczniu informowano o inicjatywie zakładającej czasowe wstrzymanie ataków na infrastrukturę energetyczną w okresie silnych mrozów, jednak nocne uderzenie pokazało, że zapowiedzi te nie przełożyły się na trwałe ograniczenie działań zbrojnych. Energetycy w całym kraju prowadzą prace naprawcze, podkreślając, że pełne przywrócenie dostaw energii i ciepła wymaga czasu.