Zdjęcie: Wikipedia
03-02-2026 10:35
Rosyjska Federalna Agencja Transportu Morskiego i Rzecznego (Rosmoreczflot), szybko zatwierdziła podział środków budżetowych na dofinansowanie morskich przewozów towarowych na kierunku królewieckim w 2026 roku. Łączna pula dotacji rządowej wynosi znów tylko pięć miliardów rubli i została rozdzielona pomiędzy wszystkich 107 uczestników naboru, których wnioski formalnie dopuszczono do procedury. Skala zapotrzebowania znacząco przewyższyła dostępne środki, co wymusiło proporcjonalne obniżenie każdej przyznanej kwoty.
Z dokumentów podsumowujących konkurs wynika, że łączna wartość zaakceptowanych wniosków przekroczyła 381 miliardów rubli, czyli - podobnie jak rok temu - siedemdziesiąt sześć razy więcej niż przewidziano w budżecie. W praktyce oznaczało to mechaniczne zmniejszenie każdej deklarowanej kwoty w podobnym stopniu. Przedsiębiorstwa, które ubiegały się o maksymalne możliwe wsparcie w wysokości pięciu miliardów rubli, otrzymały ostatecznie około 65 milionów. Najniższe dotacje przyznano firmom, których wnioski opiewały pierwotnie na ponad sto milionów rubli, lecz po redukcji zakończyły się kwotami rzędu jednego–dwóch milionów.
System subsydiów funkcjonuje jako rekompensata utraconych przychodów i ma umożliwiać transport wybranych towarów objętych sankcjami po stałej, preferencyjnej stawce morskiej. Przewoźnicy otrzymują środki po faktycznym wykonaniu przewozów i przedstawieniu dokumentacji rozliczeniowej. Mechanizm ten zyskał kluczowe znaczenie po ograniczeniu tranzytu lądowego między obwodem królewieckim a pozostałą częścią Rosji, kiedy znaczną część transportu towarowego przeniesiono na trasy morskie, w tym przewóz naczep i kontenerów.
Jak tego można się było spodziewać, część firm transportowych krytycznie ocenia sposób podziału środków. Przedstawiciele branży wskazują, że zatwierdzone kwoty są znacznie niższe od realnych potrzeb. Dyrektor rozwoju jednej z firm żeglugowych określiła przyznane wsparcie jako niewielkie, podkreślając, że „nie mamy wyboru, będziemy zadowalać się tym, co przyznano”, a po wykorzystaniu dotacji przedsiębiorstwo będzie zmuszone przejść na stawki komercyjne, które według nadawców ładunków są „po prostu drogie”. Zwróciła również uwagę, że przy ocenie wniosków nie analizowano kondycji finansowej spółek, co jej zdaniem otworzyło drogę do udziału podmiotom o marginalnej skali działalności.
Kontrowersje wzbudził także udział w programie firm, które nie specjalizują się w żegludze morskiej lub nie posiadają własnej floty. Wśród beneficjentów znalazły się m.in. spółki należące do DolgovGroup, dużego holdingu rolnego z eksklawy, które zamierzają wykorzystywać subsydia do transportu nawozów, paliw i innych surowców potrzebnych w produkcji rolnej. Jeden ze współwłaścicieli grupy podkreślał, że „dziesiątki tysięcy ton ładunków” już dziś trafiają do regionu drogą morską. Jednocześnie zarówno przewoźnicy, jak i przedstawiciele biznesu przyznają, że mechanizm subsydiów, funkcjonujący od 2022 roku, wymaga zmian, a część środowiska postuluje, by wsparcie trafiało bezpośrednio do nadawców lub odbiorców towarów, a nie do operatorów żeglugowych.