Zdjęcie: Wikipedia
28-10-2026 15:00
Propozycja Władimira Putina, by zorganizować w Chinach trójstronny szczyt USA–Chiny–Rosja, z pominięciem Ukrainy i Europy, na nowo rozbudziła w waszyngtońskich kręgach entuzjazm dla strategii „Kissingera na opak”, zakładającej rozbicie sojuszu Moskwy z Pekinem. Dr Andrew Michta przekonuje, że historyczna analogia jest całkowicie nietrafiona.
Koncert mocarstw powstał po ćwierćwieczu wojen, które sprawiły, że wszystkie wielkie mocarstwa były zainteresowane utrzymaniem równowagi sił. Dziś nie ma jednak możliwości zawarcia podobnego porozumienia. Zamiast tego taki szczyt mógłby podważyć znaczenie NATO, skłonić Europę do zbliżenia z Chinami w ramach chińskiego „modelu patronackiego” oraz zwiększyć, a nie zmniejszyć, ryzyko wojny między USA a Chinami w regionie Indo-Pacyfiku.
Komentarz prof. Andrew A. Michty na łamach "1941" - link do całości w źródle