Zdjęcie: Pixabay
19-04-2026 10:00
W 2022 roku Białoruś stała się punktem wyjścia dla rosyjskiej agresji na Ukrainę, a dziś, po 1500 dniach pełnoskalowej wojny, z przymusu stała się kanałem tranzytowym i skrzyżowaniem dla ataków obu walczących stron: przez Białoruś latają już nie tylko rosyjskie, ale i ukraińskie drony. Z ostatnich przypadków – 2 kwietnia o dźwiękach bezzałogowców informowali mieszkańcy Mohylewa. Tymczasem w rodzimej historii istniał już podobny przykład: nasz kraj nie był uczestnikiem wojny, ale obce wojska – ponownie rosyjskie – czuły się jak u siebie, przechodząc przez nasze terytorium. Krótko opowiadamy, o jakie wydarzenia chodzi i czym to się skończyło (spoiler: dla nas – katastrofą).
Konflikt niemal światowy
Doszło do tego w połowie XVIII wieku, w trakcie wojny siedmioletniej (1756–1763). Swoją nazwę otrzymała ona z perspektywy czasu – właśnie tyle trwało starcie wielkich mocarstw Europy: Francja, Austria, Saksonia, Szwecja i Rosja walczyły przeciwko Prusom oraz Wielkiej Brytanii wraz z Hanowerem (będącym wówczas posiadłością brytyjską).
Artykuł na łamach "Zerkalo" - link do całości w źródle