Zdjęcie: Pixabay
10-03-2026 11:05
Estońska energetyka może w najbliższych latach odczuć rosnący niedobór specjalistów.Z analizy przygotowanej przez Estońską Izbę Zawodową OSKA wynika, że w ciągu następnej dekady sektor będzie potrzebował około pięciu tysięcy nowych pracowników. Przy obecnych tendencjach system kształcenia nie zapewni jednak wystarczającej liczby specjalistów, co oznacza niedobór przekraczający sto osób rocznie. W raporcie wskazano również, że ewentualna budowa elektrowni jądrowej zwiększyłaby zapotrzebowanie na pracowników o kolejne około 350 osób.
Zapotrzebowanie na kadry będzie systematycznie rosło. W 2024 roku w głównych zawodach sektora pracowało w Estonii prawie 11 tysięcy osób, natomiast do 2035 roku liczba ta może zwiększyć się o około dwa tysiące, czyli blisko 17 procent. Według analityków wzrost będzie wynikał głównie z postępującej elektryfikacji i automatyzacji gospodarki. Jednocześnie branża stoi przed wyzwaniem wymiany pokoleniowej, ponieważ już dziś 30 procent zatrudnionych w energetyce ma ponad 55 lat.
Choć w ostatnich latach wzrosła liczba osób rozpoczynających naukę na kierunkach energetycznych, problemem pozostaje wysoka skala rezygnacji ze studiów i kształcenia zawodowego. W przewidzianym czasie studia licencjackie kończy około 45 procent studentów, a studia magisterskie połowa rozpoczynających naukę. W szkołach zawodowych dyplom uzyskuje około 60 procent uczniów. Jak podkreślił analityk OSKA Siim Krusell, „mimo rosnącej liczby studentów absolwentów może być w przyszłości za mało, aby zaspokoić potrzeby rynku pracy”.
Dodatkowo mniej niż połowa absolwentów trafia na podstawowe stanowiska w energetyce, ponieważ zdobyte kompetencje pozwalają im znaleźć zatrudnienie także w innych zawodach technicznych. Według kierującej badaniami OSKA Katrin Pihl ograniczenie problemu mogłoby przynieść lepsze dopasowanie procesu rekrutacji do motywacji kandydatów, stworzenie bardziej przyjaznego środowiska nauki oraz zmiany w systemie finansowania uczelni.