Zdjęcie: MON Ukrainy
25-04-2026 12:00
Po hałasie polityczno-medialnym w Estonii spowodowanym reakcją na ostrzeżenia prezydenta Ukrainy w kwestii możliwego ataku Rosji na państwa bałtyckie, nie zostało śladu. A co więcej, władze Estonii podkreślają dalsze wsparcie dla Ukrainy. Jak podały media, wysokie koszty powojennej odbudowy Ukrainy wymagają znalezienia nowych źródeł finansowania, które wykraczają poza dotychczasowe ramy wsparcia.
Estoński premier Kristen Michal, w trakcie szczytu unijnych liderów na Cyprze, wysunął propozycję obłożenia towarów importowanych z Rosji nowymi cłami. Środki uzyskane z tych opłat miałyby zostać bezpośrednio przekierowane na odbudowę ukraińskich miast i infrastruktury zniszczonej w wyniku działań wojennych. Według szefa rządu w Tallinnie, Moskwa musi ponieść pełną odpowiedzialność finansową za swoje czyny, aby zapobiec powtórce agresji w przyszłości.
Skala potrzeb jest ogromna, a szacunki wskazują, że dziesięcioletni proces odbudowy może pochłonąć nawet 500 miliardów euro. Choć w Brukseli zablokowano rosyjskie aktywa o wartości 210 miliardów euro, premier Michal ostrzega, że kwota ta nie pokryje całości strat, zwłaszcza biorąc pod uwagę zniszczenie kilkunastu procent zasobów mieszkaniowych na Ukrainie w ciągu pierwszych trzech lat konfliktu. „Muszą odpowiedzieć za swoje czyny. Ponieważ jeśli nie poniosą odpowiedzialności, sytuacja się powtórzy” – podkreślił estoński polityk, nawiązując do historycznych doświadczeń swojego kraju w relacjach z Rosją.
Przy tej okazji, Estonia naciska na uszczelnienie granic Unii Europejskiej przed byłymi rosyjskimi żołnierzami. Michal wraz z grupą liderów, w tym kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem i polskim premierem Donaldem Tuskiem, apeluje o radykalne zaostrzenie przepisów wizowych. Celem jest uniemożliwienie wjazdu do wspólnoty rosyjskim bojownikom, którzy po zakończeniu wojny mogliby szukać zatrudnienia w grupach najemnych i destabilizować bezpieczeństwo wewnętrzne Europy. „To są przestępcy, którzy będą szukać pracy w armiach najemnych i innych miejscach. Zatem jest to kwestia naszego bezpieczeństwa wewnętrznego” – zaznaczył premier.
Współpraca z Kijowem zacieśnia się także na polu przemysłowym. Minister obrony Hanno Pevkur sformalizował podczas wizyty na Ukrainie porozumienie dotyczące wspólnej produkcji sprzętu wojskowego. Partnerstwo to kładzie szczególny nacisk na sektor nowoczesnych technologii, w tym przede wszystkim na projektowanie i wytwarzanie dronów uderzeniowych oraz rozpoznawczych, a także zaawansowanych systemów walki elektronicznej. Estońskie firmy z sektora zbrojeniowego już teraz są obecne na ukraińskim rynku, jednak nowa umowa ma radykalnie usprawnić proces testowania ich produktów w warunkach rzeczywistego konfliktu. Dzięki temu sprzęt trafiający później do estońskich sił zbrojnych będzie już sprawdzony w walce i dopasowany do realnych zagrożeń.
Współpraca ma również wymiar gospodarczy, zakładający korzyści dla obu stron w zakresie zwiększania skali produkcji. Porozumienie otwiera drogę ukraińskim przedsiębiorstwom obronnym do przenoszenia części swoich linii produkcyjnych na terytorium Estonii. Taka relokacja ma zapewnić ukraińskim producentom bezpieczniejszą bazę operacyjną oraz ułatwić im ekspansję na rynki europejskie i światowe poprzez lepszy dostęp do zachodnich kanałów dystrybucji i certyfikacji.