Zdjęcie: Pixabay
02-06-2026 09:20
Fakty znów weryfikują propagandowy przekaz reżimu Łukaszenki. Jak się okazuje, projekt budowy białoruskiego portu w rosyjskim Kraju Nadmorskim został odłożony i pozostaje w rezerwie do czasu poprawy sytuacji gospodarczej. Jak poinformował gubernator regionu Oleg Kożemiako, przedsięwzięcie nie zostało porzucone, jednak jego uruchomienie zależy od warunków ekonomicznych oraz dostępności partnerów po stronie białoruskiej.
Według słów rosyjskiego gubernatora, obecny moment nie sprzyja realizacji tak kosztownej inwestycji, dlatego projekt ma zostać czasowo wstrzymany. Jak stwierdził, „trzymamy go w rezerwie. Jeśli sytuacja gospodarcza poprawi się choć trochę, na pewno go uruchomimy”, dodając jednocześnie, że okres presji sankcyjnej należy po prostu przeczekać.
Kożemiako podkreślił również, że inicjatywa ma jego zdaniem znaczenie długoterminowe, ponieważ transport towarów z Azji Południowo-Wschodniej do europejskiej części Rosji oraz na Białoruś pozostanie istotny i stabilnie potrzebny. Zaznaczył przy tym, że budowa portu to przedsięwzięcie o bardzo dużej skali i wysokich kosztach, które wymaga czasu oraz odpowiednich warunków finansowych i organizacyjnych.
Pomysł wspólnego portu był już wcześniej omawiany podczas wizyt przedstawicieli Kraju Nadmorskiego w Mińsku. Zakładano, że obiekt mógłby pełnić funkcję ważnego węzła tranzytowego w kierunku Chin, także w kontekście rozwoju Północnej Drogi Morskiej. Po utracie dotychczasowych szlaków przez państwa bałtyckie Białoruś poszukiwała nowych tras logistycznych w Rosji, rozważając m.in. region Leningradu, Murmańsk oraz Daleki Wschód.