Zdjęcie: Wikipedia
23-09-2026 08:45
Jak wczoraj donosiły media głównego nurtu, również te litewskie, około tysiąca amerykańskich żołnierzy wkrótce przybędzie na Litwę, wznawiając rotacyjną obecność wojskową po czerwcowej przerwie. Prezydent Gitanas Nausėda oficjalnie potwierdził te doniesienia, ucinając tym samym wielotygodniowe spekulacje. Komunikat ten zamyka okres niepewności, w którym doradcy głowy państwa oraz dowództwo armii z napięciem oczekiwali na decyzję Pentagonu o możliwej redukcji sił Stanów Zjednoczonych w Europie o połowę, do 40 tysięcy żołnierzy.
Powrót amerykańskich batalionów pancernych, stacjonujących na wschodniej flance NATO nieprzerwanie od 2019 roku, to efekt intensywnych zabiegów dyplomatycznych. Rozmowy na najwyższym szczeblu przyniosły oczekiwany skutek dzięki argumentom gospodarczym i militarnym. Wilno zaoferowało hojny pakiet wsparcia dla oddziałów sojuszniczych, zadeklarowało wysłanie misji rozminowywania oraz wykazało pełną solidarność w kwestii Cieśniny Ormuz. „Bez wątpienia wiele czynników miało na to wpływ, a przede wszystkim mój apel do prezydenta Donalda Trumpa oraz nasze zobowiązanie do przeznaczenia 5,4 procent produktu krajowego brutto na obronność” – powiedział prezydent Nausėda.
Ważnym atutem w relacjach z amerykańskim partnerem okazało się również zacieśnienie więzi z koncernem zbrojeniowym Lockheed Martin, który w marcu 2026 roku zarejestrował na Litwie swoją filię. Spotkania z kierownictwem tej korporacji otworzyły drogę do włączenia lokalnych przedsiębiorstw w globalne łańcuchy dostaw, uruchomienia miejscowej produkcji komponentów oraz stworzenia nowoczesnego zaplecza technicznego dla sprzętu wojskowego. Tego rodzaju strategiczne partnerstwo buduje wizerunek wiarygodnego sojusznika i robi doskonałe wrażenie na decydentach w Waszyngtonie. „Wczoraj spotkałem się z szefem tej wielkiej firmy i rozmawialiśmy o możliwościach realizacji projektów przemysłu obronnego w naszym kraju” – powiedział Gitanas Nausėda.
Oczekiwane wsparcie militarne zza oceanu zbiega się w czasie z rosnącym napięciem na granicach. Premier Mindaugas Sinkevičius przyznał w wywiadzie dla brytyjskich mediów, że obywatele jego państwa żyją w cieniu nieustannego niebezpieczeństwa. Realia tego zagrożenia potwierdził niedawny incydent z dronem nadlatującym ze strony Białorusi, który zmusił siły obrony powietrznej NATO do interwencji, a mieszkańców stolicy do chwilowego szukania schronienia. „Zastanawiamy się nad różnymi scenariuszami, a choć nie o wszystkich mówimy głośno, to na co dzień doświadczamy konkretnych zagrożeń i jest to nasza rzeczywistość” – stwierdził Mindaugas Sinkevičius.
Aby sprostać potencjalnym kryzysom, litewski rząd opracował kompleksowe plany ewentualnościowe. Szef rządu naszego sojusznika zapewnił, że w przypadku agresji armia natychmiast stawi opór i podejmie walkę z najeźdźcą. Jednocześnie przygotowano procedury na wypadek najgorszego scenariusza, w tym strategię sprawnej ewakuacji cywilów. Dokumenty te zakładają między innymi bezpieczne wywiezienie z miast cywili w sposób, który zminimalizuje panikę i pozwoli uniknąć korków na kluczowych szlakach komunikacyjnych.