Zdjęcie: Pixabay
09-01-2026 09:41
Po nocnym ataku rakietowym przeprowadzonym przez Rosję Ukraina rozpoczęła działania dyplomatyczne na najwyższym szczeblu, uznając użycie rakiety średniego zasięgu "Oresznik" w pobliżu granic Unii Europejskiej i NATO za poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa całego kontynentu. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha poinformował, że Kijów zwrócił się o pilne zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Szef ukraińskiej dyplomacji przekazał, że według deklaracji strony rosyjskiej w kierunku obwodu lwowskiego wystrzelono rakietę balistyczną średniego zasięgu „Oresznik”. Jego zdaniem taki atak, przeprowadzony w bezpośrednim sąsiedztwie państw UE i NATO, stanowi sprawdzian dla całej wspólnoty transatlantyckiej i wymaga zdecydowanej reakcji. Ukraina, jak zaznaczył, przekazuje szczegółowe informacje o zdarzeniu rządowi Stanów Zjednoczonych, partnerom europejskim oraz innym państwom i organizacjom międzynarodowym za pośrednictwem kanałów dyplomatycznych.
Minister odrzucił twierdzenia Moskwy, jakoby uderzenie miało być odpowiedzią na rzekomy atak na rezydencję Władimira Putina, określając takie wyjaśnienia jako pozbawione podstaw i niezgodne z rzeczywistością. W jego ocenie działania Rosji pokazują, że do prowadzenia wojny i stosowania terroru nie potrzebuje ona realnych pretekstów, a użycie zaawansowanej broni rakietowej w tym regionie stwarza zagrożenie o wymiarze globalnym.
Kijów zapowiedział również zainicjowanie posiedzenia Rady Ukraina–NATO oraz zabieganie o dodatkowe kroki odwetowe w ramach Unii Europejskiej, Rady Europy i Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Wśród postulatów znalazło się wzmocnienie presji ekonomicznej na Rosję, w tym ostrzejsze działania wobec rosyjskiej floty tankowców oraz źródeł dochodów ze sprzedaży ropy naftowej, nie tylko w Europie, lecz także w skali światowej. Ukraina wezwała jednocześnie państwa i instytucje międzynarodowe do aktywnego przeciwdziałania rosyjskiej dezinformacji.
Atak, który stał się bezpośrednią przyczyną tych działań, miał miejsce w nocy z 8 na 9 stycznia. Według danych ukraińskich Sił Powietrznych Rosja użyła łącznie 278 środków napadu powietrznego, w tym 36 rakiet różnego typu oraz 242 dronów. Uderzenie miało charakter skoordynowany i było wymierzone w obiekty infrastruktury krytycznej, a jego głównym kierunkiem był obszar wokół Kijowa.
Skutki ataku odczuwalne były również na zachodzie kraju. W obwodzie lwowskim po fali uderzeniowej wywołanej ostrzałem rakietowym, zadziałały automatyczne systemy bezpieczeństwa sieci gazowej, co doprowadziło do czasowego wstrzymania dostaw gazu dla części odbiorców. Mer Lwowa Andrij Sadowy poinformował, że z powodów bezpieczeństwa odłączono 376 abonentów na kilku ulicach, podkreślając, iż nie doszło do awarii technicznej, a przerwa w dostawach była wynikiem działania zabezpieczeń.
Najpoważniejsze konsekwencje nocnego ataku odnotowano w Kijowie. Po ogłoszeniu alarmu przeciwlotniczego nad miastem pojawiły się najpierw drony, a następnie zagrożenie ze strony rakiet manewrujących i balistycznych. W wyniku uderzeń zniszczone zostały budynki wielorodzinne, a infrastruktura miejska została poważnie uszkodzona. Według informacji przekazanych przez mera stolicy Witalija Kliczkę, do godzin porannych potwierdzono śmierć czterech osób i obrażenia u co najmniej 24 kolejnych, w tym pracowników służby zdrowia. Uszkodzenia odnotowano w pięciu dzielnicach miasta, a metro funkcjonowało z istotnymi ograniczeniami. Mieszkańcy części Kijowa doświadczyli również przerw w dostawach energii elektrycznej i wody.