Zdjęcie: Pixabay
22-07-2026 09:52
Łukaszenka po raz kolejny sięga po sprawdzony oręż propagandy sukcesu, strachu oraz swoistej nowomowy. Podczas ostatniej narady dotyczącej kampanii żniwnej białoruski dyktator zapowiedział radykalne kroki wobec pracowników sektora rolnego i urzędników, którzy nie realizują jego planów. Receptą na wakaty i nieefektywność państwowej gospodarki ma być masowa mobilizacja oraz wysyłanie niesubordynowanych obywateli do służby wojskowej na granicy z Ukrainą.
W reżimowej narracji praca na roli została podniesiona do rangi absolutnego obowiązku wojskowego, a walka o plony stała się kolejnym frontem propagandowej batalii. Łukaszenka nakazał, aby każdy urzędnik czy pracownik, który opóźnia zbiory, trafiał bezpośrednio do jednostek sił specjalnych stacjonujących w przygranicznych lasach. Reżim nie zamierza przy tym oszczędzać młodzieży – do prac rolniczych mają zostać zaprzęgnięci uczniowie oraz bezrobotni z miast. Wszystko to opatrzone jest charakterystyczną dla dyktatora retoryką militarną, mającą utrzymać społeczeństwo w stanie ciągłej mobilizacji.
"Lepiej pracować w polu niż wojować. Dlatego to jest nasza wojna. Pokojowa wojna" – przekonywał Łukaszenka, narzucając obywatelom wizję walki o przetrwanie państwa.
W wypowiedziach Łukaszenki powrócił również znany motyw poszukiwania wrogów wewnętrznych i straszenia latami 90. Łukaszenka publicznie oskarżył lokalne władze oraz policję o nieudolność, łapówkarstwo i krycie kradzieży paliwa rolniczego. Aby zademonstrować pełną kontrolę nad aparatem państwowym, zapowiedział bezwzględne czystki i kontrole pojazdów pod kątem obecności barwionego oleju napędowego, strasząc funkcjonariuszy surowymi konsekwencjami za brak lojalności.
"Wszystkich, którzy nie potrafią pracować – do wojska i na południową granicę. Do lasu" – oświadczył Łukaszenka, precyzując zasady nowej represyjnej procedury. Kolejny popis dyktatora pokazuje rosnącą bezradność wobec niewydolności centralnie sterowanej gospodarki. Zamiast realnych reform i systemowych rozwiązań, Łukaszenka po raz kolejny proponuje społeczeństwu zastraszenie, pracę przymusową oraz absurdalne groźby wysyłania nieposłusznych obywateli do obrony granicy.