Zdjęcie: Pixabay
10-06-2026 10:54
Mimo trudnej sytuacji gospodarczej Naddniestrza, gdzie coraz częściej ulice toną w ciemnościach, władze w Tyraspolu kontynuują działania legislacyjne dotyczące kontroli języka i terminologii odnoszącej się do regionu. W lokalnym organie ustawodawczym zarejestrowano projekt, który przewiduje sankcje za używanie określenia Naddniestrze („Transnistria”) w jakimkolwiek języku. Inicjatywa została przygotowana w oparciu o wcześniejsze polecenie lidera regionu Vadim Krasnoselski i ma rozszerzyć obowiązujące już ograniczenia, które wcześniej dotyczyły jedynie zapisu w języku rosyjskim.
Proponowane przepisy zaostrzają system kar, obejmując zarówno osoby prywatne, jak i urzędników oraz podmioty prawne. W zależności od statusu sprawcy przewidziano grzywny od równowartości kilkunastu do ponad sześćset dolarów, a w przypadku osób fizycznych dodatkowo możliwe jest nałożenie aresztu administracyjnego do 15 dni. Według autorów projektu ma to wzmocnić obowiązujące już od 2024 roku restrykcje, kiedy użycie nazwy regionu zostało powiązane z propagowaniem ideologii nazistowskiej.
Inicjatywa spotkała się z krytyką ze strony mołdawskiego Biura ds. Reintegracji, które określiło ją jako przejaw cenzury oraz element pogłębiający izolację regionu. W komunikacie cytowanym przez media w Kiszyniowie podkreślono, że tego typu działania nie mają podstaw prawnych w świetle obowiązujących przepisów i mogą prowadzić do dalszego pogłębienia separatyzmu.
Według przekazanych informacji projekt został opracowany na podstawie dyspozycji z początku czerwca i obecnie znajduje się na etapie procedowania w lokalnym „sowiecie najwyższym” w Tyraspolu. Jeśli zostanie przyjęty, rozszerzy istniejący już system ograniczeń dotyczących używania nazw odnoszących się do regionu, który od lat funkcjonuje poza kontrolą władz Mołdawii.