Zdjęcie: Flickr
16-03-2026 08:19
Napięcia między Ukrainą a Węgrami wciąż ulegają pogorszeniu w związku ze sporem o funkcjonowanie ropociągu „Przyjaźń” oraz wzajemnymi oskarżeniami władz obu państw. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zadeklarował, że jego kraj jest gotowy współpracować z każdym przywódcą w Budapeszcie, o ile nie będzie on sprzymierzony z Putinem i nie będzie blokował strategicznych decyzji Ukrainy. Podkreślił, że Kijów chce utrzymywać dobrosąsiedzkie relacje i prowadzić współpracę gospodarczą, ale obecna polityka władz węgierskich utrudnia takie relacje.
Zełenski oskarżył rząd w Budapeszcie o podsycanie antyukraińskich nastrojów wśród społeczeństwa. Prezydent zarzucił również władzom w Budapeszcie konsekwentne blokowanie inicjatyw korzystnych dla Ukrainy w Unii Europejskiej oraz działania sprzyjające Rosji. Jego zdaniem węgierskie władze „stale szukają powodów, aby coś zablokować i trochę wesprzeć Rosję”. Wspomniał między innymi o wstrzymywaniu środków finansowych dla Ukrainy oraz sprzeciwie wobec kolejnego pakietu sankcji. Jednocześnie zaznaczył, że Kijów nie ingeruje w wewnętrzną politykę Węgier, choć – jak stwierdził – rosyjscy specjaliści od kampanii wyborczych mają działać na ich terytorium i pomagać obecnemu rządowi w procesie wyborczym.
Spór dotyczy także ropociągu „Przyjaźń”, którego infrastruktura była celem rosyjskich ataków. Szef państwowej spółki Naftohaz Serhij Korecki poinformował, że od początku roku odnotowano ponad trzydzieści ostrzałów obiektów energetycznych, a od początku pełnoskalowej wojny ponad czterysta. Odbudowa infrastruktury, jak podkreślił, jest skomplikowanym procesem wymagającym czasu i pracy w warunkach ciągłego zagrożenia kolejnymi atakami.
W tym kontekście Komisja Europejska zaproponowała wysłanie na Ukrainę misji, która miałaby ocenić skalę uszkodzeń ropociągu po rosyjskim uderzeniu z 27 stycznia. Bruksela oczekuje obecnie na odpowiedź władz w Kijowie. Jednocześnie ukraińskie władze podkreślają, że przyjazd grupy przedstawicieli z Węgier w sprawie rzekomych rozmów o ropociągu nie miał charakteru oficjalnego, a proponowany termin wizyty został wcześniej uznany przez ukraińskie ministerstwo spraw zagranicznych za nie do przyjęcia.
Zełenski odniósł się także do żądań przywrócenia tranzytu rosyjskiej ropy przez „Przyjaźń”. Jego zdaniem takie działania w praktyce oznaczałyby osłabienie międzynarodowych sankcji wobec Rosji. „Zmusza się mnie do przywrócenia działania ‘Przyjaźni’. Czym to się różni od zniesienia sankcji wobec Rosjan?” – powiedział, podkreślając, że najpierw społeczność międzynarodowa powinna zdecydować, czy jest gotowa ponownie handlować rosyjską ropą.