Zdjęcie: Pixabay
08-05-2026 08:19
Wzrost poczucia zagrożenia wśród mieszkańców Łotwy przełożył się na zmiany w statystykach posiadania broni, gdzie w ciągu ostatnich trzech lat liczba broni wzrosła o blisko trzy procent. Choć ogólna liczba właścicieli broni palnej zmalała, odnotowano gwałtowny, bo aż dziewiętnastoprocentowy przyrost liczby kobiet decydujących się na taki zakup. Lokalne sklepy w Jakubowie (Jēkabpils) od miesiąca borykają się z pustymi półkami.
Motywacje kupujących wykraczają poza kwestie geopolityczne, obejmując strach przed obcymi po zmroku oraz lęk przed dzikimi zwierzętami. Szczególnym wyzwaniem dla mieszkańców stały się niedźwiedzie, co skłania ich do zakupu specjalistycznych gazów pieprzowych na drapieżniki. Właściciel sklepu Huberts, Gatis Bināts, uzasadnia te obawy realnymi incydentami: „Na Łotwie zdarzały się już przypadki ataków na ludzi w lesie. Rok wcześniej niedźwiedź zaatakował pracownika lasów państwowych. Na szczęście skończyło się tylko na zadrapaniach”. Przedsiębiorca zauważa przy tym, że dla wielu osób, zwłaszcza kobiet, klasyczna broń palna jest zbyt ciężka i niepraktyczna do noszenia na co dzień, co czyni z gazu popularną alternatywę.
Mimo że oficjalne rejestry policji państwowej wskazują na wzrost całkowitej liczby sztuk broni w kraju do poziomu 76 tysięcy, duża część społeczeństwa wybiera rozwiązania dostępne bez zezwolenia. Pistolety gazowe kategorii E są cenione za swoją podwójną funkcję – możliwość rozpylenia substancji drażniącej oraz wywołania odstraszającego huku. Równolegle ze sprzętem do samoobrony rośnie zainteresowanie bronią sportową i myśliwską. Co ciekawe, mimo trendu zbrojenia się i niepokojów w regionie, część obywateli deklaruje w bezpośrednich rozmowach, że nadal czuje się w pełni bezpiecznie bez posiadania broni.