Zdjęcie: Pixabay
02-11-2026 13:45
Podwyżka stóp procentowych na Ukrainie nie wystarczy, by zahamować inflację i ustabilizować gospodarkę. Narodowy Bank Ukrainy musi mierzyć się z rosnącymi kosztami produkcji, skutkami rosyjskich ataków i problemami energetycznymi, a jednocześnie nie doprowadzić do dalszego ograniczenia inwestycji.
29 października bank centralny podniósł stopę referencyjną z 16 do 16,5 proc. Powodem były nasilająca się presja inflacyjna i pogarszające się oczekiwania dotyczące wzrostu cen. Według zaktualizowanej prognozy inflacja na koniec 2026 roku wyniesie 12,5 proc., natomiast gospodarka skurczy się o 0,4 proc. Wcześniej przewidywano wzrost PKB o 1,8 proc.
Wyższe oprocentowanie może zachęcać Ukraińców do oszczędzania w hrywnach i ograniczać presję na rynku walutowym. Dla przedsiębiorstw oznacza jednak ryzyko droższego finansowania. Może to opóźnić inwestycje w odbudowę zakładów, modernizację urządzeń i uniezależnienie energetyczne firm.
Według członka Rady NBU Wasyla Furmana walka z inflacją wymaga znacznie szerszych działań niż sama polityka stóp procentowych. Konieczne są także odpowiedzialna polityka budżetowa, regularne wsparcie finansowe z zagranicy oraz zwiększanie krajowych możliwości produkcyjnych. Bez tego wysokie koszty energii, niedobór pracowników i zniszczenia wojenne będą nadal napędzać wzrost cen.
Bank centralny prognozuje, że inflacja spadnie do 7,3 proc. w 2027 roku, a cel 5 procent zostanie osiągnięty w 2028 roku. Furman podkreśla, że stabilne ceny są warunkiem odbudowy gospodarki, ale równie ważne pozostaje zapewnienie firmom możliwości inwestowania i zwiększania produkcji.