Zdjęcie: Pixabay
04-03-2026 10:22
Badanie przeprowadzone przez Wydział Ekonomii i Nauk Społecznych Uniwersytetu Łotewskiego pokazuje wyraźny rozdźwięk między deklarowanym poczuciem bezpieczeństwa a realnym przygotowaniem mieszkańców stolic państw bałtyckich na sytuacje kryzysowe. W badaniu wzięło udział ponad pięć tysięcy osób, w tym 1004 z Rygi. Wyniki zaprezentowano podczas debaty poświęconej odporności regionu Morza Bałtyckiego na lata 2025–2028, a ich efektem są także rekomendacje polityczne dotyczące wzmacniania gotowości społecznej.
W Rydze 90 procent badanych czuje się bezpiecznie w swojej okolicy, 82 procent uważa miasto za bezpieczne, a 79 procent podobnie ocenia cały kraj. Jednocześnie tylko 28 procent liczy się z możliwością wystąpienia w ciągu dekady poważnego kryzysu wymagającego osobistej reakcji. Podobne, a nawet wyższe poczucie bezpieczeństwa obserwuje się w Tallinie i Wilnie. Jak podkreśliła kierująca projektem Ieva Birka, świadomość pogorszenia sytuacji bezpieczeństwa w Europie współistnieje z codziennym spokojem, który może tworzyć złudzenie, że dodatkowe przygotowania nie są konieczne. „To może rodzić iluzję, że gotowość nie jest potrzebna” – zaznaczyła.
Za główne zagrożenia uznano problemy gospodarcze, przerwy w dostawach energii i wody, ryzyko ataku militarnego oraz dezinformację. Mimo to jedynie 16 procent mieszkańców Rygi uważa się za odpowiednio przygotowanych na sytuację kryzysową. Badanie wskazało także na różnice w podejściu kobiet i mężczyzn do ryzyka. „Jeśli jedna strona odczuwa lęk, a druga zaprzecza zagrożeniu, w efekcie rodzina pozostaje nieprzygotowana” – powiedziała Birka, zwracając uwagę na psychologiczny wymiar problemu.
Zasada 72 godzin samowystarczalności, promowana na poziomie unijnym, w praktyce nie jest jeszcze standardem. Ponad jedna czwarta mieszkańców Rygi nie ma zapasów wody pitnej, a tylko 9 procent byłoby w stanie zapewnić ją na tydzień lub dłużej. Choć 44 procent deklaruje posiadanie żywności na co najmniej siedem dni, wielu gospodarstwom brakuje pełnej gotowości.
Tylko 14 procent wie, gdzie znajduje się najbliższy schron (dla porównania w Tallinie 28%, a w Wilnie 51%), mniej niż połowa zna procedury na wypadek alarmu, a niespełna jedna trzecia potrafi wskazać miejsce ewakuacji.Radio uznawane jest za wiarygodne źródło informacji, jednak jedynie 28 procent badanych ma w domu odbiornik na baterie. Autorzy raportu podkreślają, że odporność społeczeństwa wymaga nie tylko informacji, lecz także realnych działań i systematycznego wzmacniania wspólnot lokalnych.