Zdjęcie: Wikipedia
04-09-2026 11:00
Szef litewskiego resortu spraw zagranicznych Kęstutis Budrys przygotowuje się do wizyty w Waszyngtonie, zabiegając o jednoznaczne gwarancje stacjonowania sił USA na wschodniej flance Sojuszu Północnoatlantyckiego w odpowiedzi na narastające zagrożenia ze strony Rosji oraz Białorusi. Wobec prowadzonego przez Waszyngton przeglądu sił w Europie, Wilno dąży do ustalenia precyzyjnego harmonogramu kolejnych rotacji pododdziałów.
Co warte zauważenia, minister powiedział, że tak Litwa, jak i UE mogłyby nadać rosyjskiemu wywiadowi statusu organizacji terrorystycznej, co otworzyłoby drogę do rygorystycznych sankcji finansowych i prawnych. Wniosek ten jest reakcją na nasilające się akcje sabotażowe w państwach europejskich, w tym próby ataków na cywilne porty lotnicze oraz obiekty przemysłu zbrojeniowego. "Organizacje odpowiedzialne za przygotowywanie ataków z użyciem materiałów wybuchowych na cywilnych lotniskach realizują działania, których celem jest wywołanie strachu w społeczeństwie" – zaznaczył minister Budrys.
W ocenie litewskiego ministra nie ma również żadnych przesłanek do łagodzenia kursu wobec Białorusi. Stanowisko Wilna zakłada konieczność dalszego zaostrzania sankcji gospodarczych oraz ograniczenia wymiany handlowej z reżimem w Mińsku oraz z samą Rosją. "Nie wyobrażam sobie, jak w obecnym kontekście komukolwiek w Europie mogłaby przyjść do głowy myśl o zmianie dotychczasowej polityki" – podkreślił Kęstutis Budrys.
Jeśli chodzi o próby normalizacji litewskich relacji z Chinami do poziomu utrzymywanego przez pozostałe państwa członkowskie Unii Europejskiej, minister liczy na przełom przed objęciem przez Litwę przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej w pierwszej połowie 2027 roku. Stosunki dwustronne uległy gwałtownemu pogorszeniu w 2021 roku po otwarciu w Wilnie Przedstawicielstwa Tajwanu. Mimo osobnych inicjatyw części parlamentarzystów planujących rozmowy z przedstawicielami Pekinu w Brukseli, szef resortu spraw zagranicznych przestrzega przed narzucaniem sztucznych terminów w dialogu dyplomatycznym. „Mamy przygotowany plan działań i jestem optymistą co do realizacji celów, jednak każde wyznaczanie sztywnych ram czasowych utrudnia prowadzenie rozmów z drugą stroną” – podsumował Kęstutis Budrys, szef litewskiego resortu spraw zagranicznych.