Zdjęcie: Pixabay
20-07-2026 11:46
Ukraiński system energetyczny staje w obliczu wyjątkowo trudnego sprawdzianu, a perspektywa nadchodzącej zimy potęguje obawy o stabilność dostaw prądu i ciepła. Choć przedstawiciele rządu zapewniają o sprawnym przebiegu przygotowań i gromadzeniu zapasów gazu, eksperci ostrzegają przed nadmiernym optymizmem. Jak dowodzą tego doniesienia medialne, rządowe sprawozdania znacząco mijają się z realiami, a państwowa sieć boryka się z powracającymi awariami oraz postępującym zużyciem sprzętu, nieustannie niszczonego w wyniku rosyjskich ataków.
Największym wyzwaniem pozostaje faktyczny stan infrastruktury energetycznej. Zapowiadana od dawna budowa rozproszonego systemu zasilania napotyka na poważne bariery techniczne i formalne. Niedawno opublikowane statystyki wskazujące na pozyskanie blisko 1,8 GW nowych mocy okazały się w dużej mierze zabiegiem wizerunkowym, gdyż ujęto w nich odnawialne źródła energii, które w warunkach zimowych wykazują znikomą efektywność.
Analitycy zwracają uwagę, że samo zamontowanie nowoczesnych agregatów gazowych nie rozwiązuje problemu, jeśli nie zostaną one wpięte w ogólnokrajowy system przesyłowy. „Jeśli zostaną zrealizowane wszystkie plany odporności, to być może uda się osiągnąć wskaźnik wymieniony przez Denysa Szmyhala Uważam jednak, że z powodu braku pieniędzy i pewnej nieudolności, wskaźnik produkcji prądu będzie mniejszy” - podsumował Ołeksandr Charczenko, dyrektor Centrum Badań nad Energią.
Procedury integracji nowych jednostek z siecią elektryczną i gazową utknęły w martwym punkcie. W kluczowych rejonach kraju brakuje wolnych przepustowości, ponieważ warunki przyłączeniowe zostały przed laty zarezerwowane przez zakłady przemysłowe, które obecnie z nich nie korzystają. Tworzy to paradoksalną sytuację, w której punkty odbioru sprawne technicznie, pozostają zablokowane. Zjawisko to precyzyjnie opisał Ołeksandr Wizir z platformy Ukraine Facility Platform, zauważając, że „de jure nie mamy wolnych mocy tam, gdzie występuje pobór. De facto w ponad 50 procentach do poboru nie dochodzi”.
Sytuacji nie ułatwia skomplikowana biurokracja oraz brak wykwalifikowanych kadr w regionach, co drastycznie wydłuża czas realizacji inwestycji. W odpowiedzi na rosnącą krytykę ukraiński rząd zapowiada natychmiastowe poluzowanie przepisów i skrócenie ścieżki formalnej dla nowych miejsc poboru energii. Wszystko to sprawia, że nadchodzący sezon grzewczy może okazać się dla Ukrainy znacznie poważniejszym wyzwaniem niż ubiegłoroczna zima.