Zdjęcie: Pixabay
10-03-2026 09:43
Rosja w ostatnich miesiącach nasila ataki również skierowane przeciwko ukraińskiej logistyce, koncentrując się przede wszystkim na portach morskich i sieci kolejowej. Według oficjalnych danych w ciągu czterech lat zniszczono lub uszkodzono 686 obiektów portowych, 150 cywilnych statków oraz blisko 24 tysiące obiektów kolejowych. Celem takich działań jest zmniejszenie transportu wojskowego oraz osłabienie gospodarki poprzez ograniczenie eksportu, który pozostaje jednym z głównych źródeł dochodów państwa.
Szczególnie widoczny jest wzrost liczby uderzeń w porty. W 2024 roku odnotowano ich 36, natomiast w 2025 roku już 96. W rezultacie ostatnich ataków zmniejszyła się przepustowość portów w Odessie, a w ciągu roku uszkodzonych zostało 39 jednostek pływających w portach morskich i na Dunaju. Przedstawiciele branży podkreślają, że problemem nie jest brak towarów do transportu, lecz rosnąca ostrożność armatorów.
Ataki wpływają także na koszty działalności. Alarmy lotnicze oraz uszkodzenia instalacji portowych utrudniają planowanie pracy terminali i powodują opóźnienia statków. Znacząco wzrosły również stawki ubezpieczenia od ryzyka wojennego. Obecnie sięgają około 3,5 procent wartości jednostki, podczas gdy wcześniej wynosiły zaledwie 0,2–0,3 procent. „Wzrost dwudziesto- lub trzydziestokrotny można nazwać kosmicznym” – ocenia przedstawiciel firmy logistycznej, dodając, że część linii żeglugowych ograniczyła działalność, a inne działają znacznie wolniej.
Część eksportu została w związku z tym przekierowana na trasy lądowe. Coraz więcej towarów trafia do Unii Europejskiej transportem drogowym i kolejowym. W lutym eksport oleju roślinnego koleją osiągnął 56,9 tysiąca ton, ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej, podczas gdy przewozy do portów spadły o ponad jedną trzecią. Jednocześnie Rosja intensyfikuje ataki wobec kolei, uderzając przede wszystkim w lokomotywy, podstacje trakcyjne oraz węzły kolejowe, których naprawa jest znacznie bardziej czasochłonna niż wymiana torów.
Mimo tych działań system transportowy Ukrainy nadal funkcjonuje dzięki możliwości przekierowywania ruchu innymi trasami. Straty kolei od początku pełnoskalowej wojny szacowane są na 5,8 mld dolarów, a w samym 2025 roku odnotowano ponad 1100 ataków. Skutki gospodarcze są jednak zauważalne: w grudniu i styczniu eksport produktów rolnych spadł do 16 mln ton wobec 22 mln ton rok wcześniej. Bank centralny prognozuje, że intensyfikacja ostrzałów infrastruktury portowej, energetycznej i przemysłowej może zmniejszyć przychody eksporterów w pierwszym kwartale 2026 roku o około 1 mld dolarów.
Tutaj pojawia się kolejny problem w postaci napięcia politycznego z sąsiadami. Węgierski premier Viktor Orbán zapowiedział wstrzymanie tranzytu przez swoje terytorium „ważnych ładunków” do Ukrainy, a premier Słowacji Robert Fico ogłosił zamiar zakończenia awaryjnych dostaw energii elektrycznej. Choć oba kraje odpowiadają łącznie tylko za kilka procent ukraińskiego eksportu i importu, znaczenie słowackiego kierunku wynika przede wszystkim z jego roli logistycznej. W 2025 roku przez granicę ze Słowacją przewieziono 11,5 mln ton towarów, czyli około 21 procent całego przepływu handlowego z państwami Unii Europejskiej, podczas gdy przez Węgry przeszło 3,7 mln ton.
Znaczenie tych tras stopniowo jednak maleje. Jeszcze kilka lat temu przez Słowację transportowano rocznie od 14 do 20 mln ton towarów, a przez Węgry ponad 6 mln ton. W ostatnich latach część transportu została przekierowana na inne kierunki, przede wszystkim do Rumunii i Polski, co zmniejsza zależność Ukrainy od dwóch niestabilnych politycznie sąsiadów.