Wiadomości

Branża transportowa z Królewca krytykuje decyzję Litwy

Zdjęcie: Pixabay

Branża transportowa z Królewca krytykuje decyzję Litwy

Andrzej Widera

30-01-2026 12:52

Rosyjskie media w eksklawie królewieckiej znalazły powód do nowej nagonki propagandowo-dezinformacyjnej wobec Litwy. Tym razem chodzi o  wprowadzenie ograniczenia do 200 litrów ilości paliwa przewożonego w bakach pojazdów wjeżdżających na Litwę z zagranicy . Jak podały - tym razem - wszystkie media lokalne, litewskie władze wprowadziły ograniczenie dotyczące ilości paliwa, co wywołało reakcję królewieckiej branży transportowej. Nowe przepisy obejmują m.in. pojazdy zarejestrowane w Rosji i na Białorusi, którym w przypadku jego przekroczenia zakazano tranzytu przez Litwę.

Według litewskich szacunków proceder ten miał osiągać skalę około 100 tys. litrów dziennie, co przekładało się na straty budżetowe rzędu 2,2 mln euro miesięcznie. Przypomnijmy, że jak mówił litewski minister finansów Kristupas Vaitiekūnas, celem jest zwalczanie nielegalnego importu oleju napędowego, zwłaszcza z Białorusi. Przedstawiciele rosyjskich firm transportowych z eksklawy przyznają, że część paliwa rzeczywiście mogła pozostawać na Litwie, gdzie ceny są wyższe niż w Rosji. Jak mówił współwłaściciel firmy transportowej Stalena, Siergiej Goz, „prawdopodobnie są potwierdzone przypadki, że paliwo z baków było sprzedawane na miejscu”.

Przedsiębiorcy zwracają jednak uwagę, że w praktyce limit 200 litrów oznacza jazdę „na granicy bezpieczeństwa”. Goz tłumaczył, że w bakach zawsze pozostaje niewykorzystana rezerwa, a realnie do dyspozycji kierowcy zostaje około 110–120 litrów paliwa. „Zimą zużycie rośnie o 10–15 procent, a podczas oczekiwania na granicy trzeba zasilać ogrzewanie postojowe. To wystarcza dosłownie w ostatniej chwili” – podkreślał. Trasa przez Litwę liczy około 250–300 kilometrów, co przy obecnych warunkach bywa problematyczne.

Branża obawia się, że nowe regulacje przełożą się na wzrost kosztów przewozów między Królewcem a pozostałą częścią Rosji. Zdaniem Gozа, przewoźnicy będą musieli uwzględnić wyższe ryzyko i niepewność w stawkach przewozowych. „Każde zaostrzenie zasad oznacza dodatkowy koszt – to opłata za ryzyko” – mówił. Jednocześnie zaznaczył, że część nadawców może nie zaakceptować podwyżek, co w konsekwencji uderzy w ceny transportu do samej eksklawy. Kierowcy jadący do Rosji mają teraz tankować na Białorusi, gdzie paliwo jest tańsze niż w obwodzie królewieckim.

Dalej następuje w przekazie medialnym tradycyjna wyliczanka: rosyjscy przedsiębiorcy wskazują także na wcześniejsze trudności w tranzycie przez Litwę, m.in. unijne o czym w tekście nie ma mowy -limity dotyczące towarów objętych sankcjami oraz przestoje na granicy spowodowane awariami systemów celnych, które wydłużały odprawy nawet o dobę. Konkluzja kierowana do rosyjskiego odbiorcy, mieszkańca eksklawy, może być w tym przekazie propagandowym tylko jedna: "nowe ograniczenie paliwowe wpisuje się w ciąg działań komplikujących transport lądowy, co może skłonić część firm do częstszego wyboru drogi morskiej zamiast przewozów samochodowych". A to w domyśle, ma tłumaczyć dalsze podwyżki cen towarów, którego powodem w tym przekazie, jest wschodni sąsiad.


Źródło
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.