Zdjęcie: Pixabay
17-04-2026 10:01
Spotkanie przedstawicieli Kiszyniowa i Tyraspola w siedzibie misji OBWE zakończyło się impasem, gdy strona naddniestrzańska odrzuciła propozycję podpisania wspólnej deklaracji o wznowieniu rozmów. Dokument, przedłożony przez wicepremiera do spraw reintegracji Valeriu Chiveriego, zakładał potwierdzenie suwerenności oraz integralności terytorialnej Mołdawii w jej międzynarodowo uznanych granicach.
Kiszyniów argumentował, że taki gest byłby jasnym sygnałem intencji obu stron, jednak przedstawiciel Tyraspola, Witalij Ignatiew, uznał te warunki za niedopuszczalne, twierdząc, że nie wszyscy uczestnicy dialogu dążą do zachowania jedności państwowej Mołdawii.
Atmosfera rozmów była wyjątkowo napięta i obfitowała w ostre wymiany zdań, co zmusiło przedstawicieli OBWE do wielokrotnego przypominania o konieczności pokojowego rozwiązywania sporów. Chiveri podkreślił, że obecne spotkania mają charakter wyłącznie roboczy, a nie dyplomatyczny, gdyż dyplomacja odnosi się do relacji między państwami. „Uważamy, że pokazuje to prawdziwy stosunek Tyraspola do powagi procesu uregulowania konfliktu” – stwierdził wicepremier po zakończeniu rozmów, zaznaczając, że podczas gdy rząd centralny dąży do zjednoczenia kraju, administracja w Tiraspolu usilnie broni obecnego status quo.
Zupełnie inną perspektywę przedstawił Witalij Ignatiew, który zarzucił Mołdawii pozorowanie dialogu i celowe blokowanie dotychczasowych mechanizmów porozumienia. Jego zdaniem Kiszyniów nie wywiązuje się z żadnych zobowiązań zawartych w agendzie negocjacyjnej. „Wręcz przeciwnie, widzieliśmy odmowę konkretnych decyzji i sabotaż mechanizmów negocjacyjnych” – oświadczył Ignatiew. Spór dotyczył także formatu 5+2, który według Tyraspola wciąż funkcjonuje, podczas gdy Kiszyniów uważa go za martwy w praktyce instrument, nieprzystający do obecnej sytuacji politycznej.
Było to drugie w tym roku spotkanie w formacie 1+1, które ponownie odbyło się na terenie kontrolowanym przez Tyraspol, mimo wielokrotnych próśb mołdawskich władz o przeniesienie obrad na prawy brzeg Dniestru. Choć sesja miała służyć wypracowaniu kompromisu, zakończyła się wyproszeniem dziennikarzy z sali i kontynuowaniem obrad za zamkniętymi drzwiami. Brak porozumienia w kwestii fundamentalnych zasad suwerenności oraz wzajemne oskarżenia o złą wolę wskazują na poważny regres w relacjach między obiema stronami konfliktu.