Zdjęcie: Gyan Fernando Flickr.com
11-03-2026 09:16
Władze w Kiszyniowie rozważają wprowadzenie nowych mechanizmów zabezpieczających rynek energii. Ministerstwo Energii zaproponowało, aby spółka Moldovagaz utworzyła zapasy gazu odpowiadające co najmniej 15 procentom średniego rocznego zużycia odbiorców z regionu naddniestrzańskiego. Do wyliczeń włączono gospodarstwa domowe, instytucje społeczne oraz przedsiębiorstwa, z wyłączeniem elektrowni MoldGRES. Według resortu, rezerwy obliczone na podstawie danych z ostatnich pięciu lat, mogłyby zapewnić bardziej stabilne dostawy dla Naddniestrza i ograniczyć skutki ewentualnych wahań cen w sytuacjach kryzysowych.
Sytuacja energetyczna w regionie pozostaje napięta. Szef regulatora ANRE Alexei Taran poinformował, że obecne zapasy gazu w Naddniestrzu wystarczą jedynie do końca tygodnia. Po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie władze w Tyraspolu wprowadziły restrykcyjne oszczędzanie paliwa. Wyłączono ponad 150 kotłowni, a elektrownia MoldGRES przeszła z gazu na węgiel. W efekcie ponad 1600 mieszkań i placówek oświatowych zostało pozbawionych ogrzewania.
Przywódca separatystycznych władz regionu Wadim Krasnosielski tłumaczy trudności eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie i problemami z opłacaniem dostaw gazu. Część ekspertów wskazuje jednak, że główną przyczyną jest brak środków na zakup surowca, który na rynku europejskim znacząco podrożał. Analityk organizacji Watchdog Andrei Curăraru zwrócił uwagę, że w przestrzeni publicznej pojawiają się różne hipotezy, w tym o problemach firmy z Dubaju, która wcześniej realizowała płatności za gaz. „Mam wrażenie, że chodzi raczej o sytuację, w której dostępna linia kredytowa nie pozwala już na zakup takich ilości gazu jak wcześniej” – powiedział. Dodał, że zwiększenie zapasów mogłoby jedynie złagodzić skutki ewentualnego kryzysu, lecz nie rozwiąże problemu niewypłacalności regionu.
Co gorsza, w Mołdawii wciąż rosną ceny paliw. Cena benzyny przekroczyła poziom 25 lei za litr, a olej napędowy kosztuje ponad 24 leje, co oznacza siódmą z rzędu podwyżkę. Zgodnie z decyzją ANRE cena diesla wzrośnie do 24,30 lei, a benzyny A95 do 25,20 lei. Od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie olej napędowy zdrożał o 3,43, a benzyna o 1,36 lei. Część stacji paliw wprowadziła limity sprzedaży, aby uniknąć szybkiego wyczerpania zapasów, a rolnicy skarżą się na trudności z zakupem paliwa w hurcie.
W odpowiedzi na napięcia na rynku rząd przygotowuje projekt ustawy przewidujący utworzenie strategicznych rezerw ropy i paliw wystarczających na co najmniej 90 dni. Nowa instytucja miałaby zarządzać zapasami sięgającymi około 300 tys. ton i w razie poważnych zakłóceń dostaw mogłaby je uwolnić, aby ustabilizować rynek. Obecnie, według regulatora, krajowe zapasy paliw wystarczają na około 15 dni, choć na rynku nie odnotowuje się faktycznego niedoboru.