Zdjęcie: Wikipedia
03-04-2026 08:03
Decyzja parlamentu w Kiszyniowie o opuszczeniu struktur Wspólnoty Niepodległych Państw oznacza zasadniczą zmianę kierunku politycznego Mołdawii. W głosowaniu końcowym większość deputowanych poparła wypowiedzenie umowy założycielskiej organizacji, towarzyszącego jej protokołu oraz statutu, co formalnie zamyka udział państwa w jej organach statutowych.
Rząd uzasadnia ten krok brakiem poszanowania podstawowych zasad, na których opierała się WNP. Chodzi przede wszystkim o wzajemne uznawanie integralności terytorialnej i nienaruszalności granic. Władze w Kiszyniowie wskazują, że reguły te zostały złamane przez Rosję, która prowadzi działania wojenne na Ukrainie, wcześniej dopuściła się agresji wobec Gruzji oraz utrzymuje swoje wojska na terytorium Mołdawii.
Wycofanie się z porozumień WNP przedstawiane jest także jako element strategicznego kursu na integrację z Unią Europejską. W uzasadnieniu podkreślono, że proces ten jest naturalnym etapem dostosowywania państwa do standardów europejskich oraz modernizacji jego systemu prawnego i gospodarczego.
Zerwanie więzi instytucjonalnych z organizacją przyniesie również wymierne skutki finansowe. Budżet państwa ma zaoszczędzić około 3,1 miliona lei rocznie, które dotychczas trafiały jako składka do budżetu WNP. Jednocześnie Mołdawia nie zamierza całkowicie zrywać relacji z państwami członkowskimi – współpraca ma być kontynuowana w formatach dwustronnych i wielostronnych, a kraj pozostanie stroną części umów, zwłaszcza w obszarach gospodarczych i społecznych.
Proces odchodzenia od struktur WNP trwa już od dłuższego czasu. Do tej pory Kiszyniów wypowiedział około 70 porozumień zawartych w ramach tej organizacji. Sama wspólnota powstała w 1991 roku po rozpadzie Związku Radzieckiego, a jej celem było uregulowanie współpracy między byłymi republikami radzieckimi.
Decyzja parlamentu spotkała się z krytyką ze strony Rosji. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa stwierdziła, że Mołdawia nie może samodzielnie decydować o tym, które umowy pozostają w mocy, ponieważ ostateczne stanowisko należy do wszystkich państw członkowskich. Jednocześnie w przestrzeni publicznej pojawiły się głosy poparcia dla decyzji Kiszyniowa – eurodeputowany Siegfried Mureșan ocenił, że WNP była narzędziem wpływu Moskwy i „nie powstrzymała Rosji przed szantażem, inwazjami ani aneksją terytoriów innych państw”.