Zdjęcie: president.md
18-05-2026 09:19
Prezydent Mołdawii Maia Sandu przybyła do Tallinna z roboczą wizytą, której głównym celem jest zacieśnienie współpracy dwustronnej. Mołdawska liderka, która gościła w Estonii na zaproszenie tamtejszego prezydenta Alara Karisa, odbyła szereg spotkań z najważniejszymi osobami w państwie.
W planie wizyty w stolicy Estonii znalazły się rozmowy z premierem Kristenem Michalem, szefem dyplomacji Margusem Tsahkną oraz przewodniczącym parlamentu Laurim Hussarem, a także spotkanie z byłym prezydentem Toomasem Hendrikiem Ilvesem. Ważnym symbolem pamięci historycznej była też wizyta mołdawskiej prezydent w dzielnicy Maarjamäe, gdzie oddała hołd przed Pomnikiem Ofiar Komunizmu.
Głównym motywem rozmów na szczycie stało się bezpieczeństwo oraz unijne aspiracje Kiszyniowa. Prezydent Alar Karis jednoznacznie zadeklarował, że Estonia twardo stoi za wejściem Mołdawii do Unii Europejskiej, wskazując, że kraj ten jest bezdyskusyjną częścią Europy. Rozmowy w Pałacu Kadriorg dotyczyły przede wszystkim odpierania rosyjskich ataków hybrydowych. Bardzo namacalnym owocem tych dyplomatycznych zbliżeń jest zapowiedź otwarcia jesienią nowej ambasady Estonii w Kiszyniowie. Maia Sandu oceniła ten krok jako jasny sygnał zaangażowania ze strony Tallinna, a podczas odbywającej się w Estonii dorocznej konferencji bezpieczeństwa Lennarta Meri zaprezentowała mołdawskie sposoby na ochronę struktur demokratycznych przed wrogimi działaniami z zewnątrz.
Samo forum bezpieczeństwa przyniosło jednak niespodziewane i dość niezręczne poruszenie w trakcie debaty nad odpornością mniejszych państw. Gdy były prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves porównał sytuację Mołdawii do historii Niemiec i zapytał o potencjalne zjednoczenie z Rumunią na wzór dawnego NRD, Maia Sandu odparła, że kluczowym celem jej kraju jest Unia Europejska, co poparli obywatele w referendum. Dodała jednak, że jeśli unijny proces będzie się ślimaczył, idea połączenia z Rumunią może zyskać w przyszłości większe poparcie społeczne.