Zdjęcie: ambasada RP w Moldawii
16-03-2026 09:16
Niestety sytuacja ze skażeniem ekologicznym Dniestru - o czym informujemy od piątku - wciąż nie jest opanowana. Rząd Mołdawii ogłosił 15-dniowy stan alarmowy w związku z zanieczyszczeniem rzeki produktami ropopochodnymi. Decyzja zapadła podczas nadzwyczajnego posiedzenia w niedzielę, po serii obserwacji wskazujących na przekroczenie dopuszczalnych poziomów substancji w północnym odcinku rzeki. Premier Alexandru Munteanu podkreślił, że konieczne są pilne działania mające na celu ograniczenie skażenia i ochronę systemów zaopatrzenia w wodę.
„Atak Rosji na elektrownię w Nowodniestrówku na Ukrainie spowodował wyciek ropy do rzeki Dniestr, zagrażając zaopatrzeniu w wodę Mołdawii. Ogłosiliśmy alarm ekologiczny i podejmujemy działania, aby chronić naszych obywateli. Rosja ponosi pełną odpowiedzialność” – napisała prezydent Maia Sandu.
Wprowadzenie stanu alarmowego umożliwia władzom centralnym koordynację z operatorami systemów zaopatrzenia w wodę oraz wykorzystanie alternatywnych źródeł wody, w tym rezerwowych studni. Minister środowiska Gheorghe Hajder poinformował o instalacji pięciu barier ochronnych na rzece oraz o działaniach w stacjach wodociągowych w Sorokach i Kiszyniowie, gdzie montowane są dodatkowe filtry. Władze lokalne mają w ciągu 48 godzin zapewnić mieszkańcom dostęp do wody z alternatywnych źródeł i poinformować, że nie wolno używać wody z Dniestru do spożycia ani do pojenia zwierząt. Hajder wskazał, że obecnie zanieczyszczenie nadal spływa do rzeki i jego ilość przewyższa pierwotnie zgłoszone 1,5 tony.
Mołdawia otrzymała międzynarodowe wsparcie techniczne z Norwegii i Rumunii. Specjaliści z Rumunii uczestniczą w pracach nad montażem barier i materiałów absorpcyjnych w kilku miejscowościach. Działania mają na celu zatrzymanie rozprzestrzeniania się substancji ropopochodnych i ochronę zbiornika Dubasari przed dalszym zanieczyszczeniem. W regionach od Reziny do Dubasari wprowadzono ograniczenia w korzystaniu z wody z Dniestru, a w następnych miejscowościach czasowo wstrzymano pobór wody. Władze zapewniają, że obecnie nie ma zagrożenia dla mieszkańców Kiszyniowa, ale prowadzone są przygotowania do wykorzystania alternatywnych źródeł wody w razie pogorszenia sytuacji.
Minister Hajder zaznaczył, że skażenie nie jest wynikiem przypadku naturalnego, lecz konsekwencją działań wojennych w sąsiedztwie. Współpraca między centralnymi władzami, operatorami wodociągów i lokalnymi samorządami ma zapewnić bezpieczeństwo dostaw wody i pełną gotowość do reagowania na dalszy rozwój sytuacji.