Zdjęcie: Pixabay
14-08-2026 13:55
Prawie 5 miesięcy po rozpoczęciu wypuszczania litewskich ciężarówek zatrzymanych przez reżim Łukaszenki, na parkingach wciąż pozostaje około 100 pojazdów – głównie naczep, ale również ciągników siodłowych. Ich odebranie stało się dla litewskich przewoźników nieopłacalne, gdyż nałożone opłaty parkingowe przewyższają wartość samego sprzętu.
Choć białoruska organizacja „Bamap” od 6 miesięcy grozi konfiskatą, pojazdy wciąż stoją, a wśród branży krążą pogłoski o ich nieoficjalnej wyprzedaży przez lokalnych mieszkańców. Skutki kryzysu okazały się jednak znacznie głębsze gdyż Litwa praktycznie straciła status kraju tranzytowego na rzecz Polski. „Współpraca z Białorusią spadła do minimum. Klienci przenieśli swoje ładunki do polskich terminali, a większość przewozów odbywa się obecnie przez Polskę” – poinformował Erlandas Mikėnas, szef stowarzyszenia małych i średnich przewoźników „Linava”.
Skala strat finansowych nie została jeszcze precyzyjnie podliczona, choć szacunki z przełomu roku mówiły o kwocie sięgającej 100 mln euro. W połowie lata organizacja „Linava” ponownie zwróciła się do Komisji Europejskiej z wnioskiem o podjęcie działań zmierzających do wymuszenia na Białorusi rekompensaty za odniesione szkody. Z kolei Międzynarodowy Sojusz Transportu i Logistyki (TTLA), zrzeszający 25 dużych przedsiębiorstw, zadeklarował, że wszystkie z około 300 zatrzymanych pojazdów należących do jego członków wróciły do kraju, a sama sprawa została uznana za zamkniętą. „Nie prowadzimy już żadnych wyliczeń, nasi członkowie nie zgłaszają problemów i skupiamy się na innych priorytetach” – przekazał Povilas Drižas, sekretarz generalny TTLA.
Ograniczenia w przejazdach i długotrwały paraliż doprowadziły część litewskich firm transportowych do zamknięcia działalności lub ogłoszenia upadłości, podczas gdy inne przeniosły operacje na rynki zachodnie. Przypomnijmy, że masowe zatrzymania pojazdów rozpoczęły się w październiku ubiegłego roku, gdy Łukaszenka nakazał skierowanie litewskich ciężarówek na płatne parkingi w odwecie za czasowe zamknięcie granic przez Wilno, wywołane prowokacjami. Pierwsze ciężarówki zaczęły opuszczać Białoruś w połowie marca, po obniżeniu stawek parkingowych ze 120 euro za dobę.