Zdjęcie: Andy Graber Flickr.com
18-09-2026 13:18
Na polu w sąsiedztwie wsi Colonița pod Kiszyniowem odnaleziono szczątki bezzałogowca oraz ślady po eksplozji. Do odkrycia doszło po ponad sześciu godzinach od nocnego wybuchu, który obudził mieszkańców okolicznych miejscowości. Odnalezienie wraku pokazało jednak problem komunikacyjny. Jeszcze kilka godzin po wybuchu mołdawski MON kategorycznie wykluczał naruszenie przestrzeni powietrznej kraju.
W czasie gdy policja prowadziła poszukiwania w terenie, wojskowi wykluczali scenariusz ataku z powietrza i przekonywali, że nocny hałas musiał mieć inne źródło. „W tym przypadku nie możemy opierać się na prawdopodobieństwie. Musimy wypowiadać się precyzyjnie w oparciu o posiadane dane, a te nie wykazują w ciągu minionej doby żadnych nieautoryzowanych lotów” – oświadczyli przedstawiciele ministerstwa obrony.
"Rzeczywiście doszło do eksplozji, której towarzyszyło silny błysk. Nie możemy jeszcze wchodzić w szczegóły dotyczące samego obiektu” – relacjonował Viorel Cernăuțeanu, szef Generalnego Inspektoratu Policji, tłumacząc konieczność skierowania do akcji dodatkowych sił operacyjnych oraz policyjnych dronów. Armia potwierdziła za to inny poranny incydent przy wschodniej granicy państwa. Tuż przed godziną dziewiątą niezidentyfikowany aparat latający przekroczył granicę od strony Ukrainy nad mołdawską miejscowością Tudora, by po dwóch minutach lotu ponownie opuścić Mołdawię. Władze precyzują, że incydent miał miejsce w kontekście rosyjskich ataków na Ukrainę przeprowadzonych dziś rano, w tym w obwodzie odeskim.