Zdjęcie: gov.md
16-09-2026 09:49
Jak wiadomo, Mołdawia postawiła sobie za cel pełną gotowość do wejścia do Wspólnoty w 2030 roku i liczy na ambitne otwarcie wszystkich klastrów negocjacyjnych jeszcze tej jesieni. Proces ten jednak wyraźnie wyhamowuje, ponieważ unijni decydenci wciąż traktują mołdawską kandydaturę w jednym pakiecie z ukraińską.
A postępy Kijowa są z kolei skutecznie blokowane przez Węgry, które stale podnoszą problem praw mniejszości narodowych na Ukrainie. Iulian Groza, dyrektor mołdawskiego Instytutu Polityk i Reform Europejskich, przewiduje, że w najbliższym czasie albo dojdzie do przełamania weta Budapesztu, albo mołdawska ścieżka zostanie technicznie oddzielona od ukraińskiej. „Uważam, że oba scenariusze mają równe prawdopodobieństwo” – ocenił ekspert. Czas odgrywa tu kluczową rolę, gdyż zbliżające się cykle wyborcze w Europie i rosnące poparcie dla sił przeciwnych poszerzaniu Unii mogą wkrótce całkowicie pogrzebać integracyjne aspiracje Kiszyniowa.
Aby zapobiec paraliżowi politycznemu, władze Mołdawii musi bezwzględnie udowodnić swoją gotowość, skupiając się na prawach podstawowych, walce z korupcją oraz reformie sądownictwa, którą lada moment oceni Komisja Europejska. Choć w kraju powołano już nowy Sąd Najwyższy i rady sędziowskie, od wymiaru sprawiedliwości oczekuje się teraz wydawania szybkich oraz rzetelnych wyroków w zawieszonych od lat procesach o duże oszustwa. Utrzymanie wysokiego tempa zmian to nie tylko biurokratyczny wymóg Brukseli, ale przede wszystkim paląca kwestia bezpieczeństwa narodowego. Rosja prowadzi bowiem wymierzoną w Kiszyniów agresywną kampanię hybrydową, celowo podsycając ekstremizmy i polaryzując społeczeństwo. Budowa wewnętrznej odporności na moskiewskie prowokacje to obecnie główne zadanie dla wszystkich sił politycznych oraz samych obywateli.
Mimo nawarstwiających się przeszkód Mołdawia dysponuje gwarancjami politycznymi i finansowymi ze strony unijnych sojuszników. Prezydent Rumunii Nicușor Dan zadeklarował wsparcie dla wschodniego sąsiada, kategorycznie żądając bezzwłocznego otwarcia z nim wszystkich rozdziałów negocjacyjnych. Z kolei europoseł Siegfried Muresan przypomniał, że unijny plan wzrostu zakłada przekazanie Kiszyniowowi 1,9 miliarda euro na najbliższe trzy lata, a Bruksela jest gotowa w każdej chwili dorzucić kolejne środki na obronę przed rosyjskim zagrożeniem.
To silne oparcie w Zachodzie ucina również publicystyczne spekulacje o rzekomym planie rezerwowym, jakim miałoby być zjednoczenie państwa z Rumunią. Choć poparcie dla takiego scenariusza urosło już do poziomu 35–40 procent, eksperci nie traktują go jako alternatywy dla europejskiego kursu. „Przystąpienie Mołdawii do Unii Europejskiej to plan – jedyny realistyczny plan, jaki ma Mołdawia” – skwitował Iulian Groza.