Zdjęcie: Pixabay
02-06-2026 14:15
Jak podaje "Nasza Niwa", otwarcie dwóch przejść granicznych Białorusi z Polską nie doprowadziło do powrotu intensywnego handlu przygranicznego, mimo że część podróżnych deklarowała zakupy na łączną kwotę około 17 mln dolarów. W praktyce nie przełożyło się to na odbudowę skali wyjazdów handlowych, które przed laty były jednym z filarów ruchu na tym odcinku granicy.
Kluczowym ograniczeniem okazały się zmiany w przepisach oraz sankcje, które znacząco zawęziły listę towarów możliwych do legalnego wywozu. Dotyczy to przede wszystkim elektroniki, w tym telefonów, komputerów i telewizorów, a także części chemii gospodarczej. W efekcie wielu podróżnych zrezygnowało z części zakupów, które wcześniej stanowiły podstawę opłacalności wyjazdów.
Drugim istotnym czynnikiem są rosnące koszty podróży i bariery administracyjne. Uzyskanie wizy stało się trudniejsze i bardziej kosztowne, a same przejazdy znacząco podrożały. Bilet autobusowy z Mińska do Białegostoku kosztuje obecnie około 100–120 rubli w jedną stronę, z Grodna około 100 rubli, natomiast podróż samochodem wiąże się dodatkowymi opłatami rzędu około 70 rubli, nie licząc paliwa, ubezpieczenia i innych kosztów.
W rezultacie dawny model wyjazdów „na zakupy do Polski” stracił swoją opłacalność. Ceny po obu stronach granicy w wielu przypadkach się wyrównały, a różnice nie rekompensują już kosztów transportu i czasu podróży. Coraz częściej mieszkańcy rezygnują z takich wyjazdów lub ograniczają je do okazjonalnych zakupów, co potwierdza brak kolejek na przejściach granicznych w Kuźnicy Białostockiej i Bobrownikach oraz zanik zorganizowanych wyjazdów handlowych.